Miłosz Piekutowski, 19-letni bramkarz Jagiellonii Białystok, znalazł się na celowniku Vancouver Whitecaps. Kanadyjski klub z MLS szuka następcy dla Yohei Takaoki, którego kontrakt wygasa z końcem 2025 roku. Piekutowski zyskał uznanie po spektakularnych występach w zastępstwie kontuzjowanego Sławomira Abramowicza.

W skrócie:
- Vancouver Whitecaps monitoruje Piekutowskiego jako potencjalnego następcę Yohei Takaoki, którego umowa kończy się 31 grudnia 2025 roku
- 19-latek błyszczał w Lidze Konferencji przeciwko Strasbourg i Pogoń Szczecin, gdzie trener rywali nazwał go bohaterem meczu
- Piekutowski ma kontrakt z Jagiellonią do 30 czerwca 2026 roku, więc klub z Vancouver musiałby zapłacić za jego transfer
Thomas Müller w tle, Japończyk odchodzi
Vancouver Whitecaps to klub, w którym od niedawna występuje legendarny Thomas Müller, były gwiazdor Bayernu Monachium. Kanadyjczycy aktualnie polegają na 29-letnim Yohei Takaoka, japońskim bramkarzu, którego kontrakt wygasa 31 grudnia 2025 roku. Takaoka zarabia rocznie 756 tysięcy dolarów, ale klub z MLS już wcześniej użył opcji przedłużenia jego umowy o kolejny rok. To oznacza, że Vancouver musi rozglądać się za następcą.
„Jakieś tam zainteresowanie popłynęło z Kanady do Białegostoku. Jak to wygląda? Na razie to moim zdaniem melodia przyszłości” – powiedział dziennikarz Piotr Wołosik, zastępca redaktora naczelnego Przeglądu Sportowego i znawca rynku transferowego. To właśnie Wołosik jako pierwszy ujawnił zainteresowanie Vancouver wobec młodego Polaka. Klub z Kanady szuka bramkarza, który mógłby zastąpić Takaokę w długoterminowej perspektywie, a profil 19-letniego Piekutowskiego idealnie pasuje do tej strategii.
Istotny jest fakt, że Jagiellonia może żądać opłaty transferowej, bo Piekutowski ma kontrakt ważny do 30 czerwca 2026 roku. To oznacza, że jeśli Vancouver będzie chciało go sprowadzić, musi zapłacić białostockiemu klubowi – w przeciwieństwie do Takaoki, którego będzie można zatrzymać bez wydatków transferowych. Pytanie brzmi, czy kanadyjski klub zdecyduje się na inwestycję w młodego, perspektywicznego zawodnika, zamiast szukać darmowego rozwiązania na rynku.
Od III ligi do Ligi Konferencji w cztery miesiące
Historia kariery Piekutowskiego przypomina scenariusz filmowy. Jeszcze we wrześniu 2024 roku strzelali mu gole w III lidze podczas wypożyczenia w Stali Stalowa Wola. Michał Kucharczyk, były napastnik Legii Warszawa, wówczas 37-letni weteran grający w rezerwach, skompletował hat-tricka przeciwko 19-letniemu bramkarzowi. Piekutowski rozegrał w Stali 14 spotkań, stracił 25 bramek i zanotował tylko 3 czyste konta, ale to była niezbędna przeprawa. Stal spadła z I ligi, ale młody golkiper wrócił do Jagiellonii z bezcennym doświadczeniem.
Miesiąc później, 24 października 2025 roku, Piekutowski debiutował w europejskich pucharach przeciwko RC Strasbourg – wówczas trzeciej drużynie francuskiej Ligue 1. Abramowicz doznał kontuzji więzadeł w łokciu podczas zgrupowania reprezentacji U-21 w początkach października, co otworzyło drzwi 19-latkowi. „Bohater. Niebywały występ. Nie zapomni tego dnia, był wspaniały, przez niego nie strzeliliśmy więcej goli” – mówił trener Strasbourga Liam Rosenior po meczu, który zakończył się remisem 1:1.
Występ w Strasburgu to nie był przypadek. 9 listopada Piekutowski zanotował jeden z najlepszych występów bramkarza w historii Ekstraklasy podczas meczu z Pogonią Szczecin. Seria spektakularnych interwencji – odbicie strzału głową Dimitrisa Keramitsisa z metra odległości, wyciągnięcie uderzenia Rajmunda Molnara z piątki, heroiczne parady przeciwko Kamilu Grosickiemu. Jagiellonia wygrała 2:1, ale bez Piekutowskiego nie byłoby nawet punktu. Eksperci zgodnie twierdzą, że gdyby ten występ miał miejsce w erze kaset VHS, Piekutowski zostałby okrzyknięty nowym Gianluigim Buffonem.
Kontrast z Takaoka pokazuje perspektywę transferu
Różnica między sytuacją Piekutowskiego a Takaoki jest kluczowa dla zrozumienia celów Vancouver. Japończyk ma 29 lat i znajduje się w szczytowym momencie kariery – w sezonie 2023 zanotował 443-minutową serię bez straty gola w MLS, najdłuższą w historii klubu i drugą najdłuższą w całej lidze. Został trzykrotnie wybrany do jedenastki kolejki. W 2025 roku znalazł się w kadrze na MLS All-Star Game.
Tymczasem Piekutowski dopiero zaczyna swoją przygodę na poziomie seniorskim. Ma 188 centymetrów wzrostu, jest dwunożny i według Piotra Grzybki, jego dawnego trenera, „jest już teraz lepszy od Abramowicza”. To odważne słowa o zawodniku, który ma na koncie zaledwie 7 występów w pierwszej drużynie Jagiellonii w tym sezonie. Ale właśnie ta perspektywa może być atrakcyjna dla Vancouver – młody, rozwijający się bramkarz z potencjałem na lata, a nie gotowy produkt wymagający wysokiego wynagrodzenia.
Istotnym elementem układanki jest też obecność Thomasa Müllera w Vancouver Whitecaps. Niemiecki mistrz świata z 2014 roku przenosi kulturę zwycięstwa do MLS, a dla młodego Polaka możliwość trenowania i grania obok takiej legendy mogłaby być nieocenioną lekcją. Vancouver prowadzi też Vanni Sartini, włoski szkoleniowiec znany z rozwijania młodych talentów.

