Jan Ziółkowski ma wystąpić w pierwszym składzie Legii Warszawa w spotkaniu rewanżowym z AEK-iem Larnaka w eliminacjach Ligi Europy. Kibice zadają pytanie, czy to początek końca sagi transferowej związanej z tym zawodnikiem i w tym sezonie nie trafi on już do Romy? Sprawdziliśmy, jak wygląda obecna sytuacja.

Transfer w zawieszeniu, ale blisko finału
W ostatnich dniach sytuacja wokół przeprowadzki Ziółkowskiego do AS Romy nabrała tempa. Włoski klub złożył ofertę opiewającą na około 6 milionów euro plus bonusy, a sam zawodnik zdążył już uzgodnić warunki indywidualnego kontraktu ważnego do 2030 roku. Negocjacje jednak utknęły w momencie. Legia bowiem odrzuciła pierwszą ofertę, domagając się wyższej kwoty i dodatkowych zabezpieczeń.
Jednym z kluczowych punktów negocjacji jest zapis o 10-procentowym udziale od kwoty następnego transferu, który warszawski klub chce zachować w przypadku przyszłej sprzedaży zawodnika. Według włoskich mediów, finalna suma transakcji może sięgnąć 7,5 mln euro, jeśli strony porozumieją się co do struktury bonusów.
Choć w Rzymie odrzucenie oferty przyjęto z pewnym rozczarowaniem, nie doszło do zerwania negocjacji. Wręcz przeciwnie – obie strony wciąż są zainteresowane finalizacją umowy. Różnice zdań dotyczą głównie konstrukcji dodatkowych płatności i terminów ich realizacji, a nie samej woli doprowadzenia transakcji do skutku.
Kluczowe dni przed Legią i Ziółkowskim
Na ten moment Jan Ziółkowski pozostaje piłkarzem Legii, dziś zagra od pierwszej minuty przeciwko AEK-owi i będzie miał okazję pomóc drużynie w walce o fazę ligową Ligi Europy. Kibice zastanawiają się jednak, kiedy nastąpi jego ostatni występ w barwach warszawskiej ekipy. Może to być już w najbliższych dniach, ale równie dobrze sprawy mogą potoczyć się inaczej.
Pewne jest jednak to, że umiejętności w defensywie młodego zawodnika z pewnością przydadzą się stołecznej ekipie, gdyż przegrała ona w meczu numer jeden z AEK-iem aż 1:4 i teraz na stratę gola przy Łazienkowskiej nie może sobie pozwolić.

