Jagiellonia Białystok szykuje się do czwartkowego starcia z fińskim KuPS Kuopio w Lidze Konferencji, a trener Adrian Siemieniec nie ukrywa, że jego drużyna tęskni za własnym stadionem. Piłkarze ze stolicy Podlasia od niemal miesiąca nie zagrali przed rodzimą publicznością, co zdaniem szkoleniowca mocno odbiło się na nastrojach zespołu. Czy głód trybun przełoży się na spektakl w europejskich pucharach?

W skrócie:
- Jagiellonia nie grała w Białymstoku od prawie miesiąca
- Trener Siemieniec podkreśla, że drużyna jest głodna meczu przed własnymi kibicami
- Czwartkowe spotkanie z KuPS Kuopio w Lidze Konferencji to szansa na przełamanie
Tęsknota za białostockim stadionem
Adrian Siemieniec nie przebierał w słowach podczas przedmeczowej konferencji prasowej. Trener białostockiego zespołu wprost przyznał, że drużyna odczuwa brak gry w Białymstoku. — Jesteśmy głodni meczu u siebie, naszych kibiców i naszych trybun — podkreślił szkoleniowiec, którego podopieczni ostatni domowy występ zaliczyli 2 listopada w meczu z Rakowem Częstochowa.
To nietypowa sytuacja dla zespołu, który przez większość sezonu regularnie występował przed własną publicznością. Seria wyjazdowych meczów i przerw w rozgrywkach sprawiła, że piłkarze Jagiellonii stęsknili się za atmosferą, którą potrafią stworzyć kibice na trybunach w Białymstoku. A ta, jak wiadomo, potrafi nieść zespół do zwycięstw nawet w najtrudniejszych momentach.
— To jest rzadko spotykana dla nas sytuacja i zatęskniliśmy na pewno za meczami tutaj — przyznał trener. Czwartkowe spotkanie z KuPS Kuopio to dla białostoczan nie tylko szansa na zdobycie cennych punktów w fazie grupowej Ligi Konferencji, ale także okazja do ponownego połączenia z własną publicznością. Siemieniec doskonale wie, że energia płynąca z trybun może być dodatkowym, dwunastym zawodnikiem na boisku.
Fińska przeszkoda na drodze do sukcesu
KuPS Kuopio to przeciwnik, którego nie można lekceważyć, choć na papierze Jagiellonia wydaje się faworytem. Fińska drużyna ma za sobą solidny sezon w rodzimej lidze i doświadczenie w europejskich pucharach, które może okazać się kluczowe w starciu z polskim zespołem.
— Podobieństwo gry KuPS do stylu Jagiellonii polega na tym, że obie drużyny chcą mieć piłkę i dobrze się w takiej sytuacji czują — analizował Siemieniec. Trener z pewnością przygotował swoich podopiecznych na różne scenariusze. Białostoccy piłkarze będą musieli pogodzić głód gry przed własnymi kibicami z taktyką i chłodną kalkulacją.
Dodatkowym wyzwaniem będzie zastąpienie Jesusa Imaza, którego trener określił jako jednego z najtrudniejszych do zastąpienia zawodników w drużynie. — Jesus to jeden z zawodników, których najtrudniej zastąpić w naszym zespole, no jakiś tam ból głowy mam — przyznał Siemieniec, zastrzegając jednak, że ma pomysł, który może być zaskakujący dla dziennikarzy i kibiców.
Dla Jagiellonii to także test przed dalszą częścią sezonu. Liga Konferencji to zupełnie inna bajka niż Ekstraklasa – wyższy poziom, większa presja, lepsza jakość rywali. Każdy punkt zdobyty w fazie grupowej to nie tylko kwestia prestiżu, ale także realnych korzyści finansowych dla klubu.
Po czwartkowym meczu z KuPS, Jagiellonia będzie miała jeszcze jeden domowy występ w tym roku – 11 grudnia zmierzy się z Rayo Vallecano. Pozostałe tegoroczne spotkania białostoczan w Lidze Konferencji, Pucharze Polski i Ekstraklasie to wyłącznie wyjazdy.
