Jagiellonia Białystok przygotowuje transfer Kajetana Szmyta z Zagłębia Lubin, co może oznaczać symboliczne zakończenie konfliktu na linii klub–zawodnik. Miedziowi mogą otrzymać za swojego piłkarza 700 tysięcy euro.

Koniec „wojny o zasady”?
Wydawało się, że mosty między Białymstokiem a Kajetanem Szmytem zostały bezpowrotnie spalone. Wszystko przez poprzednie negocjacje między stronami. Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy Jagiellonii w lipcu 2024 roku wprost punktował finansowe oczekiwania zawodnika.
Na łamach kanału „Futbolownia” Masłowski grzmiał, że nie dopuści do sytuacji, w której młody piłkarz wchodzący do szatni po spadku z ligi zarabiałby więcej niż ikony klubu i mistrzowie Polski.
„Tu nie chodzi o pieniądze, ale o zasady (…) i o taką czystą etykę pomiędzy piłkarzami” – tłumaczył wówczas dyrektor.
Dzisiaj sytuacja w białostockiego klubu wydaje się być zgoła odmienna. Po sprzedaży Oskara Pietuszewskiego do FC Porto za rekordową kwotę, w kasie pojawiły się fundusze, a w kadrze luka, którą ma wypełnić właśnie 23-letni skrzydłowy.
Tajemnicą pozostaje to, czy zawodnik urealnił swoje żądania, czy to klub z Białegostoku uznał, że Szmyt udowodnił, iż jest warty wysokiego kontraktu. Obie strony mogły również wreszcie dojść do negocjacyjnego konsensusu.
Transfer coraz bliżej. Jaga musi zapłacić 700 tys. euro
Według informacji przekazanych przez Pawła Gołaszewskiego z redakcji „Piłki Nożnej”, Jagiellonia jest coraz bliżej pozyskania zawodnika Zagłębia Lubin. Kluczem do transakcji jest zapisana w kontrakcie pomocnika kwota odstępnego, która ma opiewać na 700 tys. euro. To suma znacząca, biorąc pod uwagę, że „Miedziowi” pozyskali go z Warty Poznań za zaledwie 115 tys. euro.
Szmyt w bieżącym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy rozegrał 18 meczów, notując jedną bramkę i trzy asysty. Choć jego kontrakt w Lubinie obowiązuje aż do 30 czerwca 2027 roku, determinacja Białostoczan może skrócić ten pobyt.

