Jack Grealish, jeden z najdroższych piłkarzy w historii Premier League, może opuścić Manchester City – tak zasugerował Pep Guardiola po ostatnim meczu ligowego sezonu, wygranym przez „The Citizens” 2:0 z Fulham. Chociaż zwycięstwo zapewniło drużynie miejsce w Lidze Mistrzów, na murawie zabrakło Anglika, który nie znalazł się nawet w kadrze meczowej.

Zabrakło go w najważniejszym meczu
Dla Guardioli spotkanie z Fulham miało szczególną wagę – szkoleniowiec określił je jako „najważniejsze w sezonie”. To tym bardziej zaskoczyło, że Grealish, który kosztował klub aż 100 milionów funtów, nie tylko nie pojawił się na boisku, ale nawet nie towarzyszył drużynie na stadionie Craven Cottage.
Zapytany o nieobecność pomocnika, Guardiola odpowiedział bez owijania w bawełnę:
– To była decyzja personalna. Jack jest niesamowitym zawodnikiem, który potrzebuje grać co trzy dni. W tym sezonie tak się jednak nie działo – podobnie jak w poprzednim.
Trener City zasugerował, że przyszłość Grealisha w klubie nie jest pewna:
– On musi grać regularnie – czy to u nas, czy gdzie indziej. To już kwestia Jacka, jego agenta i zarządu klubu.
Zmarnowany potencjał?
Od momentu transferu z Aston Villi w 2021 roku, Grealish nie zdołał w pełni spełnić oczekiwań. Choć był ważną postacią podczas sezonu 2022/23, w którym City zdobyło historyczną potrójną koronę, obecne rozgrywki były dla niego rozczarowaniem – zaledwie siedem ligowych występów w podstawowym składzie i ławka rezerwowych podczas przegranego finału Pucharu Anglii z Crystal Palace.
Media zaczęły spekulować, że relacje na linii Grealish – Guardiola są napięte, ale hiszpański szkoleniowiec stanowczo temu zaprzeczył:
– Kto powiedział, że nie jestem zadowolony z Jacka? – odpowiedział ostro na pytanie dziennikarza. – To nie jest personalne. Mam 24 zawodników i muszę zrezygnować z kilku w dniu meczu. W tym sezonie również inni zostali pominięci.
Guardiola nie przekreśla Grealisha, ale…
Choć słowa Guardioli nie brzmią jak definitywne pożegnanie, trudno nie odnieść wrażenia, że przyszłość Grealisha na Etihad stoi pod znakiem zapytania.
– To ja walczyłem o jego transfer i nadal go wspieram. Ale decyzje dotyczące przyszłości należą do działaczy i agentów – zaznaczył trener.
Sam zainteresowany jak dotąd nie odniósł się publicznie do całej sytuacji, jednak jego pozycja w zespole wydaje się coraz bardziej niepewna.


