Szkoleniowiec Newcastle zapewnił fanów, że klub nie dopuści do tego, by Isak odszedł bez zabezpieczenia odpowiedniego następcy. – „Nie sądzę, by klub pozwolił, aby taka sytuacja miała miejsce. Potrzebujemy napastnika” – powiedział.

Newcastle pod presją czasu
Szwedzki napastnik od tygodni łączony jest z przeprowadzką na Anfield, a sytuacja dodatkowo się zaostrzyła po jego ostatnich działaniach — piłkarz nie tylko wydał mocne oświadczenie w mediach społecznościowych, ale także odmówił udziału w treningach z drużyną, chcąc wymusić transfer do Liverpoolu.
Problemem dla Newcastle pozostaje krótki czas na reakcję. Okno transferowe zamyka się 1 września, a lista potencjalnych następców jest ograniczona. Najczęściej wymieniani kandydaci to Yoane Wissa z Brentfordu i Jorgen Strand-Larsen z Wolves.
Isak zostanie na St James’ Park?
Tuż przed hitem Premier League na St James’ Park przeciwko The Reds, głos zabrał Eddie Howe. Szkoleniowiec zapewnił fanów, że klub nie dopuści do tego, by Isak odszedł bez zabezpieczenia odpowiedniego następcy.
– „Nie sądzę, by klub pozwolił, aby taka sytuacja miała miejsce. Potrzebujemy napastnika i wiem, że wszyscy w Newcastle zdają sobie z tego sprawę” – powiedział Howe.
W ostatnim meczu ligowym z Aston Villą Howe musiał improwizować, wystawiając Anthony’ego Gordona w ataku.
– „Anthony potrafi grać na obu skrzydłach i w środku, ale nikt nie jest w stanie w pełni zastąpić Alexa. Sam Anthony doskonale o tym wie” – zaznaczył menedżer.
Sytuacja cały czas pozostaje napięta. Z jednej strony Liverpool i sam zawodnik naciskają na transfer, z drugiej – Newcastle jasno deklaruje, że dojdzie on do skutku wyłącznie wtedy, gdy uda się sprowadzić nowych napastników.

