Legia Warszawa zremisowała 1:1 w wyjazdowym hicie kolejki z Rakowem Częstochowa, ale po meczu jej trener, Edward Iordanescu, był rozgoryczony i nie pozostawił suchej nitki na pracy sędziów. Rumuński szkoleniowiec stwierdził, że jego zespół w pełni zdominował rywala i został pozbawiony zasłużonego zwycięstwa przez jedną, kontrowersyjną decyzję arbitra. „Mam ogromny szacunek do Rakowa, ale w pierwszej połowie na boisku była tylko jedna drużyna” – skomentował na konferencji prasowej.

Trener Legii nie ma wątpliwości, kto zasłużył na zwycięstwo
Sobotni wieczór w Częstochowie przyniósł starcie dwóch drużyn z mistrzowskimi aspiracjami. Mecz zakończył się podziałem punktów, jednak zdaniem trenera Legii, wynik ten w żaden sposób nie odzwierciedla tego, co działo się na murawie. Edward Iordanescu był przekonany, że jego zespół zasłużył na komplet punktów, a jego plany pokrzyżował sędzia, dyktując rzut karny dla gospodarzy pod koniec pierwszej połowy.
„Przyjechaliśmy tu, aby wygrać i to było jasne od początku. Uważam, że dziś zasłużyliśmy na zwycięstwo” – rozpoczął stanowczo trener.
W jego ocenie, zwłaszcza w pierwszej części gry, przewaga Legii była niepodważalna.
„To my mieliśmy sytuacje, strzeliliśmy gola, kontrolowaliśmy grę i przejęliśmy środek pola. Po pierwszej połowie powinniśmy zamknąć ten mecz„.
Najwięcej emocji wzbudziła sytuacja z doliczonego czasu gry pierwszej połowy, kiedy sędzia podyktował „jedenastkę” dla Rakowa, którą na bramkę zamienił Ivi Lopez. Iordanescu wprost zakwestionował tę decyzję.
„W mojej ocenie nie było faulu między Stevem Kapuadim a Franem Tudorem. W takiej sytuacji nie można podyktować przewinienia. W dalszej kolejności – Petar był w powietrzu, nie stał na nogach – wtedy wystarczy minimalny kontakt, by stracić równowagę. Oglądałem tę sytuację 20 razy i nadal nie rozumiem tej decyzji.” – tłumaczył, podkreślając, jak kluczowy był to moment.
Sportowa złość w szatni
Kontrowersyjny gol wpłynął na morale zespołu, co przyznał sam szkoleniowiec.
„W szatni widziałem frustrację, smutek i zwątpienie. Staraliśmy się szybko o tym zapomnieć”.
Mimo to, w jego opinii, Legia również w drugiej połowie kontrolowała przebieg gry.
„Mieliśmy pełną kontrolę, a przeciwnik ograniczał się do kilku kontrataków. Proszę mnie poprawić, ale moim zdaniem mieliśmy trzykrotnie więcej sytuacji w trzeciej tercji boiska” – argumentował.
Trener odniósł się również do procesu budowy nowej drużyny w Warszawie. Zaznaczył, że po dokonaniu blisko czternastu zmian w kadrze, zespół potrzebuje czasu na zgranie, zwłaszcza że wielu kluczowych graczy dołączyło do klubu już po okresie przygotowawczym. Mimo to, Iordanescu widzi wyraźny postęp w grze przeciwko czołowym rywalom.
„W przeszłości nasze wyniki z Rakowem czy innymi drużynami z czołówki nie były najlepsze. Teraz pokonaliśmy Lecha i byliśmy blisko zwycięstwa z Rakowem. Potrzebujemy czasu, ale jestem zadowolony, że potrafiliśmy przejąć inicjatywę w meczu z tak silnym rywalem” – zakończył.


