Kapitan Athletic Bilbao nie gryzł się w język, komentując decyzję Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej o organizacji Superpucharu Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej. Iñaki Williams wprost nazwał ten pomysł „gównem”, podkreślając, że pieniądze wygrywają z tradycją i dobrem kibiców. Szczególnie bolesna jest dla niego konieczność opuszczenia żony i nowonarodzonego dziecka tuż po porodzie.

W skrócie:
- Iñaki Williams ostro skrytykował organizację Superpucharu Hiszpanii w Arabii Saudyjskiej, nazywając to „gównem”
- 31-letni kapitan Athletic Bilbao musi opuścić żonę i nowonarodzone dziecko, by zagrać w turnieju
- Półfinał Athletic Bilbao z Barceloną odbędzie się 7 stycznia w Dżuddzie, finał zaplanowano na 11 stycznia
Tradycja przegrywa z petrodolarami
Decyzja o przeniesieniu rozgrywek Superpucharu Hiszpanii do Arabii Saudyjskiej od lat budzi kontrowersje wśród kibiców i zawodników. Iñaki Williams dołączył do grona głośnych krytyków tego ruchu, nie przebierając w słowach. 31-letni kapitan Athletic Bilbao wprost stwierdził, że granie w Arabii Saudyjskiej to „gówno, mówiąc wprost„. Jego zdaniem, taka decyzja niszczy tradycje, stawiając pieniądze ponad futbolem.
Williams zwrócił uwagę na praktyczny aspekt tej sytuacji, który dotyka przede wszystkim fanów. „To nie ułatwia życia kibicom. W gruncie rzeczy znowu gramy na wyjeździe. Gdyby mecze odbywały się tutaj, tysiące naszych kibiców pojechałoby z nami„, podkreślił piłkarz. Athletic Bilbao słynie z jednych z najbardziej lojalnych i głośnych fanów w Europie, a pozbawienie ich możliwości wspierania drużyny na żywo to cios w serce klubowej kultury.
Osobista tragedia w cieniu zawodowych obowiązków
Dla Iñakiego Williamsa tegoroczny turniej w Arabii Saudyjskiej ma szczególnie gorzki smak. Piłkarz lada moment zostanie ojcem, a konieczność wylotu do Dżuddy oznacza pozostawienie żony i nowonarodzonego dziecka w najtrudniejszym momencie. „Będę musiał wyjechać, zostawiając żonę i noworodka. To nie jest łatwe, ale taka jest cena zawodu„, wyznał ze smutkiem kapitan Athletic.
Ta sytuacja doskonale ilustruje, jak decyzje podejmowane w gabinetach federacji wpływają na życie prywatne zawodników. Williams nie ukrywa frustracji, że zamiast spędzać pierwsze dni z dzieckiem, będzie musiał lecieć tysiące kilometrów, by zagrać w turnieju organizowanym z myślą o finansowych korzyściach, a nie dobru piłki nożnej.
Sportowa stawka pozostaje wysoka
Niezależnie od kontrowersji wokół lokalizacji, sportowa wartość turnieju pozostaje nienaruszona. Athletic Bilbao zmierzy się z Barceloną w półfinale 7 stycznia, a zwycięzca tego starcia zagra w finale 11 stycznia przeciwko triumfatorowi meczu Real Madryt – Atlético Madryt. Dla Basków to szansa na zdobycie prestiżowego trofeum, choć okoliczności jego rozegrania pozostawiają wiele do życzenia.
Słowa Williamsa to kolejny głos w debacie o komercjalizacji futbolu i odchodzeniu od tradycyjnych wartości na rzecz lukratywnych kontraktów z krajami Zatoki Perskiej. Hiszpańska Federacja Piłkarska podpisała umowę z Arabią Saudyjską wartą około 40 milionów euro rocznie, co czyni ten turniej jednym z najbardziej dochodowych w kalendarzu. Pytanie brzmi, czy warto płacić taką cenę, tracąc przy tym więź z kibicami i zmuszając zawodników do osobistych poświęceń.
