Choć Legia Warszawa pożegnała się z europejskimi pucharami wygraną 4:1 nad Lincoln Red Imps, nie ma co ukrywać, że wokół stołecznego klubu uwaga skupia się obecnie głównie na zmianach w sztabie szkoleniowym. W obliczu niemal przesądzonego zatrudnienia Marka Papszuna, Inaki Astis otwarcie zadeklarował, jak widzi swoją dalszą rolę przy Łazienkowskiej.

Pokora tymczasowego trenera
Inaki Astis przejął stery w zespole w trudnym momencie. Po czwartkowym zwycięstwie Hiszpan został zapytany o swoją przyszłość i o to, czy praca w roli pierwszego szkoleniowca rozbudziła jego ambicje. Odpowiedź Astisa była jednak pozbawiona wygórowanego ego, a skupiona na dobru klubu.
„Na razie nie chcę wybiegać myślami zbyt daleko w przyszłość. Chciałbym po prostu cieszyć się tą chwilą i zwycięstwem, bo uważam, że zawodnicy, klub oraz kibice w pełni na nie zasłużyli” – przyznał szkoleniowiec.
W kontekście spekulacji o przyjściu nowego trenera, Astis jasno określił swoje preferencje.
„Zawsze powtarzałem, że czuję się asystentem i chcę pomagać Legii tam, gdzie będę aktualnie potrzebny. Doświadczenie ostatnich dwóch tygodni pokazało mi, że na bycie pierwszym trenerem na sto procent nie jestem jeszcze gotowy. Mam w sobie dużo pokory, nie posiadam licencji UEFA Pro, więc nie zamierzam ulegać emocjom. Wolę robić krok po kroku i czerpać radość z codziennej pracy” – wyjaśnił Hiszpan.
Wygrana na otarcie łez
Mecz z Lincoln Red Imps był dla Legii ostatnim w tej edycji Ligi Konferencji. Mimo braku szans na awans, drużyna zaprezentowała się ofensywnie, strzelając cztery gole. Do siatki trafiali Antonio-Mirko Colak, Bartosz Kapustka, Mileta Rajović oraz Wahan Biczachczjan.
„Wiedzieliśmy, że po serii słabszych wyników musimy jak najszybciej podwyższyć prowadzenie, by poczuć pewność na boisku i zamknąć ten mecz. W przerwie rozmawialiśmy o tym, żeby nie przestawać atakować i wciąż grać odważnie” – skomentował Astis.
Podkreślił również, że mimo braku czystego konta, kluczowe było przełamanie psychologiczne zespołu.
„Najważniejsze było to, by ci chłopcy znowu poczuli radość z wygrywania, a kibice mogli opuścić stadion zadowoleni”.
Mimo że rok kończy się dla Legii bez awansu do fazy pucharowej, Astis dostrzega pozytywy w czwartkowym triumfie.
„To zwycięstwo daje nam trochę oddechu przed tym, co czeka nas w przyszłości. Ten zespół ma potencjał i wierzę, że ta wygrana stanie się dla zawodników impulsem do odbudowania pewności siebie” – podsumował.

