Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że Widzew Łódź jest o krok od sfinalizowania głośnego transferu. Hrvoje Smolcic, defensor Eintrachtu Frankfurt, zdecydował się jednak przejść do Anderlechtu i odrzucił propozycję dołączenia do klubu z Polski.

Był blisko Łodzi
Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że Smolcic zasili szeregi Widzewa. Łódzki klub miał prowadzić zaawansowane rozmowy, a dziennikarze informowali, że do domknięcia transakcji brakuje naprawdę niewiele. W grę wchodził zarówno transfer definitywny, jak i wypożyczenie z opcją wykupu. Eintracht, z którym zawodnik ma ważny kontrakt do czerwca 2027 roku, był skłonny do negocjacji, a cena miała oscylować poniżej 2 milionów euro – mimo wyższej wyceny zawodnika.
W wyścigu o podpis Smolčicia nie uczestniczył tylko Widzew. Obrońcą interesował się również Raków Częstochowa, który obserwował sytuację piłkarza. Chorwat znalazł się też na celowniku tureckich zespołów – Kocaelisporu oraz Bolusporu – ale to łódzki klub długo pozostawał najbliżej finalizacji.
Zwrot akcji – kurs na Belgię
Ostatecznie jednak losy transferu potoczyły się inaczej. Smolcic nie zagra w PKO BP Ekstraklasie – ani w barwach Widzewa, ani Rakowa. Chorwat wybrał Anderlecht, który przebił oferty konkurentów i przekonał zawodnika do przeprowadzki do Jupiler Pro League. Dla belgijskiego klubu to solidne wzmocnienie defensywy, a dla łodzian – rozczarowanie po tygodniach rozmów.

