Szanse na to, że Afimico Pululu z Jagiellonii Białystok trafi do Lecha Poznań, są praktycznie zerowe. Jak ustalił portal Weszło, napastnik skłania się ku innej propozycji i wcale nie planuje dalszej gry w Ekstraklasie.

Lech Poznań liczył na zakontraktowanie Pululu
Kilka dni temu dziennikarz Piotr Koźmiński poinformował, że Lech Poznań ostrzy zęby na ofensywnego gracza z Białegostoku. Pululu miałby zostać naturalnym następcą Mikaela Ishaka i wpasować się w system Kolejorza. Silny, skuteczny i aktywny w pressingu napastnik idealnie pasował do oczekiwań poznaniaków.
Problemem od początku były jednak pieniądze. Początkowo Jagiellonia oczekiwała nawet czterech–pięciu milionów euro, co sprawiało, że temat wydawał się zamknięty. Z czasem kwota spadała, a w Białymstoku zaczęto brać pod uwagę sprzedaż za znacznie niższą sumę.
Mimo to Kolejorz najprawdopodobniej pozostanie z niczym. Według informacji Weszło, piłkarz ma na stole znacznie korzystniejszą propozycję z zagranicy. Konkretnie chodzi o Ferencvaros, który oferuje mu kontrakt opiewający nawet na milion euro rocznie wraz z bonusami.
To kwoty, jakich Lech nie jest w stanie przebić. Dodatkowo Węgrzy kuszą możliwością gry w europejskich pucharach i szybkim wypromowaniem się na jeszcze większy rynek.
Ferencvaros od lat dominuje na krajowym podwórku i regularnie występuje w fazach grupowych (a obecnie – ligowych) europejskich rozgrywek. Właśnie tam Pululu miałby zastąpić Barnabasza Vargę, najlepszego napastnika klubu, który szykuje się do dużego transferu.
Dla samego piłkarza to szansa na zdobywanie trofeów i rywalizację na poziomie niedostępnym w Polsce. Dla Jagiellonii – większe pieniądze, niż mogłaby uzyskać z transakcji z Lechem.


