Ekipa Boca Juniors znalazła się na skraju kryzysu, jakiego w swojej ponadstuletniej historii jeszcze nie doświadczyła. Po porażce 0:1 z Huracánem, klub z La Bombonery nie wygrał już od jedenastu spotkań z rzędu. To najdłuższa taka seria od momentu powstania zespołu w 1905 roku. Nawet tak uznane nazwiska jak Edinson Cavani czy Leandro Paredes nie są w stanie odwrócić losów drużyny.

Miljevic pogrąża Boca
Ostatni gwóźdź do trumny obecnej serii dołożył 20-letni Luka Miljevic – młody reprezentant USA, który zdobył zwycięską bramkę dla Huracánu. To trafienie przeszło do historii, nie tylko z powodu swojej urody, ale również dlatego, że przypieczętowało najbardziej upokarzającą serię w dziejach klubu.
Na celowniku znajduje się obecnie trener Miguel Ángel Russo. Jego decyzje w meczu z Huracánem – nieprzemyślane zmiany, brak konsekwencji taktycznej i chaos w ustawieniu – wywołały falę frustracji zarówno wśród kibiców, jak i ekspertów. Co więcej, to już drugi raz w karierze, kiedy Russo prowadzi drużynę podczas podobnego kryzysu. W 2021 roku, również pod jego wodzą, Boca nie potrafiła wygrać przez dziesięć kolejnych meczów.

W mediach południowoamerykańskich można przeczytać, że doświadczeni zawodnicy, jak Cavani i Paredes, nie potrafią przejąć odpowiedzialności i pociągnąć zespołu. Brakuje lidera na boisku, wyraźnej koncepcji gry i – co najgorsze – woli walki. Boca wygląda na zagubioną, apatyczną i wypaloną.
W najbliższy weekend Xeneizes podejmą u siebie Racing Club. To spotkanie nie będzie tylko kolejnym meczem ligowym – to test charakteru, być może ostatnia szansa na odwrócenie losu przed pełzającą katastrofą. Kibice oczekują nie tylko zwycięstwa, ale przede wszystkim zmiany nastawienia, powrotu pasji i zrozumienia, że gra się w koszulce jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Ameryce Południowej.

