Według samego Lewisa Hamiltona, Ferrari powinno zacząć rozglądać się za nowym kierowcą. To zaskakujące oświadczenie z ust siedmiokrotnego mistrza świata, ale czy jest w nim ziarno prawdy? Hamilton chodzi po padoku Formuły 1 przygnębiony od czasu Grand Prix Belgii, a jego ostatnie wyniki pozostawiają wiele do życzenia.

W skrócie:
- Lewis Hamilton zasugerował, że Ferrari powinno zmienić kierowcę po słabych wynikach w GP Węgier
- Siedmiokrotny mistrz świata nie przeszedł do Q3 kwalifikacji i nie zdobył punktów w wyścigu
- Presja na Hamiltonie rośnie, a jego kontrakt z Ferrari opiewa na astronomiczną kwotę 50 milionów dolarów
Czy nadszedł czas na emeryturę dla legendy F1?
Po kwalifikacjach na Węgrzech Lewis Hamilton był dla siebie bezlitosny: „Zespół nie ma problemu, widzieliście, że samochód jest na pole position, więc prawdopodobnie potrzebujemy zmienić kierowcę.„
Choć kierowcy są często pełni emocji tuż po zakończeniu sesji, Hamilton podtrzymał swoją opinię nawet po wyścigu: „Nie szczególnie, kiedy masz przeczucie, to je masz. Jest wiele rzeczy dziejących się w tle, które nie są dobre.”
Na pytanie, czy stracił miłość do F1, odpowiedział krótko: „Nie, nadal to kocham.” Mimo to presja na Hamiltonie rośnie. Podczas sesji z mediami brytyjski dziennikarz tabloidowy zapytał Frederica Vasseura, czy szef zespołu uważa, że otrzymuje odpowiednią wartość za pieniądze, które Ferrari płaci Hamiltonowi (podobno 50 milionów dolarów). Nastąpiła niezręczna cisza, a Francuz odpowiedział: „Nie jestem pewien, czy rozumiem twoje pytanie. Albo jeśli rozumiem, to nie jest dobre.”
Hamilton wciąż jest broniony przez swojego szefa zespołu, co jest logiczne, ale słusznie zadawane są krytyczne pytania. Hamilton został sprowadzony do Ferrari jako nowa supergwiazda i jak dotąd nie spełnił oczekiwań. Ma dwuletni kontrakt, ale otwarcie mówi, że Ferrari powinno go zastąpić.
Sytuacja staje się coraz bardziej napięta z każdym wyścigiem. W Belgii Hamilton zdołał odrobić straty, ale na Węgrzech wszystko poszło nie tak. Nie tylko nie awansował do Q3 kwalifikacji, ale również nie zdobył punktów podczas wyścigu, podczas gdy jego kolega zespołowy Charles Leclerc wywalczył pole position.
Gwiazdozbiór Ferrari pod znakiem zapytania
Przejście Hamiltona do Ferrari było jednym z najbardziej ekscytujących transferów ostatnich lat w F1. Fani włoskiego zespołu liczyli, że doświadczenie siedmiokrotnego mistrza świata pomoże im wrócić na szczyt. Jednak dotychczasowe wyniki są dalekie od oczekiwań.
Trudno uwierzyć, że kierowca takiego kalibru jak Hamilton mógłby tak szybko stracić formę. Czy to problem adaptacji do nowego samochodu? A może presja związana z Ferrari jest zbyt duża nawet dla kogoś z jego doświadczeniem? Jedno jest pewne – czas działa na niekorzyść Lewisa, a media i kibice nie będą czekać w nieskończoność na powrót do formy.
Ferrari stoi przed trudnym wyborem. Z jednej strony zainwestowali ogromne pieniądze w Hamiltona i podpisali z nim dwuletni kontrakt. Z drugiej strony, jeśli wyniki nie ulegną poprawie, mogą być zmuszeni do podjęcia trudnych decyzji znacznie wcześniej niż planowano.
