Kiedy Erling Haaland siada do kolacji, futbol wcale nie schodzi na drugi plan – nawet jeśli jego partnerka ma już tego serdecznie dość. Napastnik Manchesteru City w rozbrajający sposób opisał domową wymianę zdań, która idealnie podsumowuje jego fanatyczne podejście do zawodu.

Mecz do kotleta, czyli życie u boku gwiazdy
Erling Haaland gościł w podcaście „The Rest is Football”, gdzie w rozmowie z Garym Linekerem i Alanem Shearerem zdradził, jak wygląda jego czas wolny. Okazuje się, że dla norweskiego snajpera pojęcie odpoczynku od futbolu w zasadzie nie istnieje. Najlepszym dowodem jest sytuacja, która wydarzyła się zaledwie dzień przed nagraniem, podczas kolacji z jego partnerką, Isabel Haugseng Johansen.
Scenariusz był prosty: wspólny posiłek, chwila relaksu. Haaland jednak odruchowo sprawdził terminarz i zauważył, że trwa właśnie spotkanie Manchesteru United z West Hamem. Jego propozycja włączenia meczu spotkała się z natychmiastowym oporem.
„Powiedziała: Mam tak cholernie dosyć piłki nożnej. Oglądamy ją cały czas – relacjonował piłkarz. Odpowiedź Haalanda była tyleż chłodna, co logiczna: – Odparłem tylko: „Tak, i to jest właśnie powód, dla którego jesteśmy w tym miejscu”. Finał dyskusji? – Obejrzeliśmy ten mecz, to oczywiste – skwitował Norweg.
Haaland przyznał, że jest po prostu kibicem. Ogląda wszystko, co się da, analizuje grę innych napastników i śledzi trendy taktyczne, zamiast szukać odskoczni od presji. W strukturach Manchesteru City, gdzie nieustannie trwają prace nad planowaniem kadry i weryfikacją przydatności zawodników, to „wszechogarniające” podejście Norwega jest traktowane jako jeden z najstabilniejszych filarów projektu. Jego obsesja na punkcie doskonalenia się – nawet kosztem domowego spokoju – jest dokładnie tym, czego wymaga machina Pepa Guardioli.

