Nadchodzi dziewiąta edycja święta koszykówki ulicznej, a emocje sięgają zenitu! Najlepsze 40 drużyn z całego globu zjeżdża do historycznej stolicy Mongolii, Ułan Bator, aby walczyć o tytuł mistrzów świata w koszykówce 3×3. Na boisku rozstrzygną się marzenia, a my przyglądamy się, kto ma największe szanse na koronę i na kogo warto zwrócić szczególną uwagę.

W skrócie:
- Mistrzostwa Świata FIBA 3×3 2025 odbędą się w dniach 23-29 czerwca w Ułan Bator w Mongolii.
- Głównymi faworytami w turnieju mężczyzn są Serbowie, celujący w historyczny, drugi „three-peat”, ale Holandia, Francja i USA depczą im po piętach.
- Turniej kobiet zapowiada się na niezwykle wyrównany, z USA na czele, ale z sześcioma różnymi mistrzyniami w ostatnich sześciu edycjach, wszystko może się zdarzyć.
Mistrzostwa Świata FIBA 3×3 2025: Serbowie idą po historię, ale rywale szykują rewolucję.
W turnieju mężczyzn trzeba by było żyć pod kamieniem, żeby nie wskazać na start Serbii. To oni są właścicielami tych rozgrywek, odkąd zgarnęli pierwszy tytuł w 2012 roku. Od tamtej pory wygrali niewiarygodne sześć z ośmiu edycji, w tym dwie ostatnie, i teraz celują w drugi w historii turnieju „three-peat”, czyli trzeci tytuł z rzędu. Jednak tym razem będzie o to znacznie trudniej, bo lista pretendentów jest długa i groźna.
Największym wyzwaniem wydają się być złoci medaliści olimpijscy – Holendrzy. Z Worthy de Jongiem, graczem stworzonym do wielkich meczów, na czele, celują w swój pierwszy tytuł po dwóch srebrnych medalach. Tuż za nimi czają się Francuzi. Les Bleus mają na koncie rekordowe trzy miejsca na podium i z Franckiem Seguelą w składzie na pewno będą walczyć o najwyższe cele. Nie można też zapominać o Amerykanach. Choć przyjeżdżają w odświeżonym składzie, to duma tego narodu każe im walczyć o zemstę za dramatyczną porażkę z Serbią w 2023 roku, w meczu okrzykniętym jednym z najlepszych w historii 3×3.
Ale to nie tylko potęgi. Na parkiecie zobaczymy też prawdziwych artystów tego fachu:
- Strahinja Stojacic (Serbia): Uznawany za najlepszego (GOAT) tej dyscypliny, ponownie zasiada na tronie.
- Karlis Lasmanis (Łotwa): Znany jako „Flight KLM”, potrafi „latać” nad obręczą, tworząc zabójczy duet z Naurisem Miezisem.
- Anand Ariunbold (Mongolia): Lokalny bohater, nie bez powodu nazywany „Łucznikiem”. Facet ma celownik w oku i będzie chciał ponieść swoich przed własną publicznością.
- Fabian Giessmann (Niemcy): Młody wilk, który demoluje rywali na World Tour i może być czarnym koniem turnieju.
Karuzela mistrzyń kręci się dalej? Sześciu różnych zwycięzców w sześciu edycjach!
Jeśli turniej mężczyzn ma wyraźnego faworyta, to rywalizacja kobiet jest definicją nieprzewidywalności. Sześciu różnych zwycięzców w sześciu ostatnich Pucharach Świata mówi samo za siebie. Oczywiście, na papierze najmocniejsze wydają się trzykrotne mistrzynie i obrończynie tytułu z USA, które rozpoczynają nową erę pod wodzą fenomenalnej Mikaylah Williams z LSU. Jednak lista chętnych do zdetronizowania Amerykanek jest długa.
Na jej czele stoją Holenderki, które absolutnie zdominowały początek sezonu w Women’s Series. Co ciekawe, ciąży nad nimi swoista klątwa Pucharu Świata – nigdy nie stanęły tu na podium. Z zabójczym duetem, jaki tworzą numer jeden na świecie, Noortje Driessen, i Janis Boonstra, są gotowe, by wreszcie przełamać tę złą passę. Apetyt na złoto mają również Kanada i Australia, które zdominowały swoje rozgrywki kontynentalne. Z takimi wojowniczkami jak Paige Crozon i Marena Whittle w składzie, które dosłownie przelewają krew, pot i łzy za swoje kraje, walka o spadek z podium nie wchodzi w grę.
Warto też zwrócić uwagę na inne gwiazdy, które mogą skraść show. Hiszpańska legenda Sandra Ygueravide z pewnością położy wszystko na szali, by poprowadzić swój kraj do historycznego triumfu. Nadzieje Francji spoczywają na barkach Hortense Limouzin i jej magicznych zagraniach. A jeśli mowa o magii, to Niemka Elisa Mevius potrafi sprawić, że „piłka Wilson przemówi”. Mistrzyni olimpijska będzie chciała dołożyć kolejny medal do swojej kolekcji.

