Prezydent FC Barcelony Joan Laporta publicznie wyraził niepokój związany z możliwym transferem Ronalda Araújo do odwiecznego rywala – Realu Madryt. Choć bezpośrednie transfery między tymi klubami należą do rzadkości, widmo powtórki z historii Luisa Figo spędza sen z powiek działaczowi z Katalonii.

W skrócie:
- Barcelona obawia się, że Real Madryt może podjąć próbę pozyskania Ronalda Araújo
- Real szuka nowego środkowego obrońcy, a na liście życzeń są także Konate z Liverpoolu i Saliba z Arsenalu
- Laporta podobno wolałby sprzedać Urugwajczyka do Liverpoolu, który oferuje ponad 40 milionów euro
Historia Figo może się powtórzyć? „Królewscy” czekają w cieniu
Sytuacja wokół 26-letniego Urugwajczyka nabiera rumieńców, choć hiszpańskie media na razie nie informują o konkretnych rozmowach. Real Madryt niedawno wzmocnił formację defensywną, sprowadzając Deana Huijsena z Bournemouth, ale to najwyraźniej nie kończy poszukiwań „Królewskich” na rynku transferowym. Priorytetem dla drużyny prowadzonej przez trenera Alonso pozostaje pozyskanie klasowego środkowego obrońcy.
Na celowniku Realu znaleźli się przede wszystkim Ibrahima Konate z Liverpoolu oraz William Saliba z Arsenalu. Problem w tym, że obaj zawodnicy są praktycznie nie do ruszenia – ich kluby nie są skłonne do negocjacji. To właśnie ta sytuacja budzi największe obawy Barcelony, która boi się, że wobec trudności w pozyskaniu pierwszoplanowych celów, madrycki gigant może zwrócić swoje zainteresowanie w kierunku Araújo.
Kibice Barcy z pewnością pamiętają traumatyczny transfer Luisa Figo z 2000 roku, kiedy to portugalska gwiazda w szokujących okolicznościach przeszła na stronę największego rywala. Scenariusz z powtórką tego transferowego trzęsienia ziemi to koszmar, którego Laporta chce za wszelką cenę uniknąć.
Liverpool czeka z otwartymi ramionami
Co ciekawe, według doniesień, prezydent Barcelony jest otwarty na sprzedaż Araújo, ale pod warunkiem, że ten trafi do Liverpoolu. Angielski klub podobno jest gotów wyłożyć ponad 40 milionów euro za Urugwajczyka, widząc w nim idealnego następcę starzejącego się Virgila van Dijka. Transfer do Premier League byłby dla Barcy znacznie łatwiejszy do przełknięcia niż wzmocnienie bezpośredniego rywala o mistrzostwo Hiszpanii.
Araújo, który ma kontrakt z Barceloną obowiązujący aż do 2031 roku, jest jednym z filarów defensywy katalońskiego klubu. Jego ewentualne odejście, niezależnie od kierunku, byłoby sporym osłabieniem linii obronnej Blaugrany. Pytanie tylko, czy prezydent Laporta podejmie ryzyko i zgodzi się na sprzedaż, czy jednak uzna, że potencjalne konsekwencje sportowe i wizerunkowe są zbyt duże.
Najbliższe tygodnie z pewnością przyniosą rozwój tej fascynującej sagi transferowej, w której losy jednego z najlepszych środkowych obrońców La Liga mogą odmienić układ sił w hiszpańskiej piłce na lata.

