Manchester City pod wodzą Pepa Guardioli zaskoczył wszystkich ultrakonserwatywnym podejściem do meczu z Arsenalem. Choć przez 92 minuty plan działał idealnie, to w końcówce Gabriel Martinelli zdobył bramkę wyrównującą, zapewniając Arsenalowi cenny remis 1-1 na Emirates Stadium. To niezwykle rzadki przypadek, gdy Guardiola decyduje się na tak defensywną taktykę.

W skrócie:
- Manchester City zaskoczył ultradefensywną taktyką, którą Guardiola utrzymywał przez cały mecz
- Erling Haaland otworzył wynik spotkania już w 8. minucie, wykończając kontratak
- Gabriel Martinelli uratował Arsenal finezyjnym strzałem w 92. minucie, ustalając wynik na 1-1
Guardiola porzuca filozofię i stawia mur
Pep Guardiola, znany z ofensywnego i dominującego stylu gry, całkowicie zmienił podejście podczas wizyty na Emirates Stadium. Po dotkliwej porażce 1-5 z poprzedniego sezonu, kataloński szkoleniowiec postawił na skrajnie defensywną taktykę, co można określić jako „zaparkowanie autobusu” – strategię, którą sam wielokrotnie krytykował, gdy stosowali ją jego rywale.
Manchester City, po zdobyciu prowadzenia za sprawą Haalanda już w 8. minucie, wycofał się głęboko do obrony. Pep zrezygnował z wysokiego pressingu i ryzyka w rozegraniu piłki, stawiając wszystko na szczelną defensywę i sporadyczne kontrataki. W końcówce meczu Hiszpan posunął się nawet do zdjęcia Fodena i wprowadzenia Aké, przechodząc na ustawienie z trzema środkowymi obrońcami i dwoma wahadłowymi. Co jeszcze bardziej zaskakujące – City zakończyło spotkanie bez nominalnego napastnika!
Magiczny Martinelli burzy mur City
Arsenal przez większość spotkania miał problemy z rozmontowaniem defensywy gości. Podopieczni Mikela Artety długo nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowany blok defensywny City, w którym znakomicie spisywał się m.in. Khusanov na prawej stronie obrony.
Jednak w doliczonym czasie gry nadeszła magiczna chwila dla gospodarzy. Duet Eze-Martinelli przeprowadził akcję, która przeszła do historii Emirates. Brazylijski skrzydłowy popisał się fenomenalnym wykończeniem, posyłając delikatną „wazelinę”, która dała Arsenalowi wyrównanie. Martinelli, który jest ostatnio w znakomitej formie, po raz kolejny uratował swój zespół.
Remis oznacza, że w tabeli nadal utrzymuje się trzypunktowa różnica między zespołami Guardioli i Artety. Dla kibiców Arsenalu był to kolejny dowód na to, że ich drużyna nigdy się nie poddaje i potrafi odwracać nawet najbardziej beznadziejne sytuacje.

