Kamil Grosicki cały czas związany jest kontraktem z Pogonią Szczecin, jednak nadal nie wiadomo, gdzie będzie występował w przyszłym sezonie. Najbardziej prawdopodobne scenariusze zakładają, iż piłkarz zostanie w Dumie Pomorza albo przejdzie do Widzewa Łódź. Pojawiają się jednak pytania, czy „Grosik” nie zdecyduje się na zakończenie kariery.

Co wybierze Grosicki?
Nazwisko Grosickiego bez wątpienia jest najgorętszym w Ekstraklasie w tym oknie transferowym. Początkowo wydawało się, że przedłużenie przez niego umowy z Pogonią jest kwestią formalności i dogadania kilku szczegółów, tymczasem jej właściciel uświadomił kibicom jak wiele jest rozbieżności między stronami.
Klub ze Szczecina oferuje skrzydłowemu roczną umowę z zarobkami na poziomie 160 tysięcy złotych miesięcznie, piłkarz oczekuje dwuletniego zabezpieczenia z pensją sięgającą 250 tysięcy złotych oraz premią za podpis w wysokości 2 milionów złotych.
W atmosferze wzajemnych oskarżeń i „wojny narracyjnej” coraz realniejsza staje się przeprowadzka do Widzewa Łódź. Klub z łodzi nie zamierza jednak płacić za samego zawodnika i chce poczekać do zakończenia jego kontraktu z Pogonią. Jest zatem małe prawdopodobieństwo, by zawodnik zmienił barwy przed końcem stycznia. Co więcej – niektórzy zwracają uwagę, że sam Grosicki może już w ogóle zrezygnować z gry w piłkę i wcale nie jest pewne, że w kolejnym sezonie znów zobaczymy go na boiskach Ekstraklasy.
Spekulacje o emeryturze kontra rzeczywistość
Na pewno nie brakuje argumentów, które przemawiają za scenariuszem, w którym „Grosik” wybiera emeryturę. Wiek, zabezpieczenie finansowe, dotychczasowe osiągnięcia na poziomie klubowym i reprezentacyjnym. Mimo to, nie można zapominać, że sam zawodnik wciąż prezentuje poziom sportowy, który znacząco wyróżnia go na tle reszty stawki w Ekstraklasie, a jego ambicje pozostają niezaspokojone.
Według naszych informacji, otoczenie zawodnika nie bierze jak na razie pod uwagę jego zakończenia kariery. Decyzja o kontynuowaniu gry ma mieć chociażby silne podłoże ekonomiczne i wizerunkowe. Grosicki wciąż może liczyć na bardzo wysokie zarobki, które generuje nie tylko kontrakt klubowy, ale również liczne umowy sponsorskie, pozostające w ścisłej zależności od jego statusu aktywnego sportowca. Zakończenie kariery w tym momencie wydaje się z perspektywy zawodnika nielogiczne, zwłaszcza że wciąż posiada on realne alternatywy na rynku transferowym.
Nawet jeśli negocjacje z klubami z najwyższej klasy rozgrywkowej nie przyniosłyby przełomu, co wydaje się mało realne, skrzydłowy może liczyć na angaż w Wieczystej Kraków. Kierunek ten jest o tyle prawdopodobny, że stery w tamtejszym projekcie trzyma jego bliski znajomy, Sławomir Peszko. Stanowiłoby to bezpieczną przystań dla reprezentanta Polski, chociaż nie ma co ukrywać, że byłoby swego rodzaju degradacją sportową.
Zostanie w Pogoni czy odejdzie?
Przyszłość Kamila Grosickiego w samej Pogoni Szczecin jest mocno zagrożona. Relacje między piłkarzem a klubem uległy drastycznemu pogorszeniu, gdy właściciel „Portowców” zdecydował się na ruch typu „va banque”. Takie przeniesienie sporu w sferę medialną zostało odebrane jako uderzenie personalne i próba przerzucenia winy za ewentualne rozstanie na zawodnika. Atmosfera stała się napięta do tego stopnia, że Grosicki ma coraz mniejszą motywację do pozostania w Szczecinie, czując się niedocenionym jako ikona klubu.
W tej sprawie nie pojawiło się jednak jeszcze ostatnie słowo. Możliwości jest sporo, a wszystkie cały czas wydają się być realne. Śledzący sagę muszą liczyć się jednak z tym, iż do świąt na pewno nie pojawią się nowe konkrety.

