Negocjacje Kamila Grosickiego w sprawie nowego kontraktu z Pogonią Szczecin nie tylko utknęły w martwym punkcie, ale wydaje się, że coraz mniej widać światełko w tunelu w kwestii ostatecznej finalizacji. W tej sytuacji zaczyna wracać temat przejścia „Grosika” do Widzewa Łódź. Czy jest on nadal realny? Kibiców niektóre wątki mogą zaskoczyć.

Finansowa wojna domowa w Szczecinie
Relacje na linii Kamil Grosicki – Pogoń Szczecin mocno się ochłodziły po tym, jak właściciel klubu, Alex Haditaghi, opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie uderzające w kapitana zespołu. Włodarz portowców oskarżył zawodnika oraz jego otoczenie o wykorzystywanie mediów jako narzędzia nacisku w rozmowach kontraktowych, kwitując to stwierdzeniem, że „nikt nie jest większy od herbu”. W ramach zerwania z dotychczasowymi standardami komunikacji, upubliczniono zarobki piłkarza, które wynoszą około 160 tysięcy złotych miesięcznie.
Kością niezgody pozostają warunki nowej umowy, co potwierdza nasze wcześniejsze doniesienia. Obecna umowa piłkarza wygasa z końcem sezonu. Pogoń zaoferowała przedłużenie współpracy o rok z opcją o kolejny, przy zachowaniu dotychczasowej pensji. Grosicki oczekuje jednak dłuższego kontraktu i podwyżki, co wraz z premią za podpis miałoby kosztować klub kilka milionów złotych. Dodatkowym elementem sporu stała się publiczna krytyka sportowej postawy gracza; właściciel zasugerował braki w grze defensywnej, podkreślając różnicę między „elitarnym futbolem” a „grą wideo”.
Od 1 stycznia zawodnik będzie mógł formalnie związać się z nowym pracodawcą, a to sprawia, że w Łodzi kibice zaczęli zacierać ręce. Czy jednak Widzew rzeczywiście poważnie myśli o zatrudnieniu „Grosika”?
Co Widzew planuje ws. Grosickiego?
Widzew koncentruje się aktualnie na realizacji własnej, niezwykle ambitnej strategii zimowych wzmocnień. Klub zadeklarował gotowość do wydania 10 milionów euro, a priorytetem pozostaje domknięcie transakcji, które są już na finalnym etapie. Najważniejszym ruchem ma być pozyskanie Osmana Bukariego z Austin FC. Transakcja o wartości około 5 milionów euro uczyniłaby go najdroższym piłkarzem w dziejach Ekstraklasy. Skrzydłowy przeszedł już testy medyczne, a do ogłoszenia sukcesu brakuje jedynie formalności ze strony klubu z MLS.
Łódzki klub zdążył już oficjalnie zaprezentować za to dwa istotne wzmocnienia. Szeregi zespołu zasilił 24-letni lewy obrońca Christopher Cheng z norweskiego Sandefjord oraz Lukas Lerager, 32-letni środkowy pomocnik z FC Kopenhaga, który podpisał kontrakt do 2028 roku. Kolejnym krokiem ma być pozyskanie środkowego obrońcy, na którego klub planuje przeznaczyć do 2 milionów euro przy pensji sięgającej 750 tysięcy euro rocznie. W obliczu tak skonstruowanych priorytetów, ewentualne sprowadzenie Kamila Grosickiego zostało obecnie przesunięte przez władze Widzewa na dalszy plan, co nie oznacza, że w ogóle temat nie jest brany pod uwagę.
W Łodzi cenią Grosickiego za jego umiejętności piłkarskie oraz wkład wnoszony do szeregów Pogoni Szczecin. Słychać w Widzewie, że „Grosik” to zawodnik, który nadal może zaoferować wiele mimo swojego wieku i nikt całkowicie nie zaprzecza, że ten piłkarz będzie kuszony przez łódzki klub.
Zaskoczeniem może być jednak dla kibiców fakt, że w Łodzi to nie Kamil Grosicki jest teraz priorytetem, chociaż jeszcze nie tak dawno wydawało się, iż właśnie on będzie transferowym celem numer jeden na zimę. Według naszych informacji, Widzew nie brał pod uwagę tego, że tak szybko Duma Pomorza „podda się” w walce o swojego najlepszego zawodnika. Paradoksalnie, aktualna sytuacja jest korzystna dla Widzewa, gdyż może być dobrą kartą przetargową w negocjacjach.

