Liverpool pokonał Everton 2:1 w emocjonujących derbach Merseyside rozegranych na Anfield Road. Gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie już w pierwszej połowie za sprawą trafień Ryana Gravenbercha i Hugo Ekitike, ale The Toffees walczyli do końca i po bramce Idrissy Gueye w drugiej części gry mocno zagrozili faworytom. Podopieczni Arne Slota utrzymali jednak przewagę i pozostają niepokonani w Premier League.

W skrócie:
- Liverpool wygrał derby Merseyside 2:1, utrzymując passę meczów bez porażki w Premier League
- Bramki dla The Reds zdobyli Ryan Gravenberch (9′) i Hugo Ekitike (28′), dla Evertonu trafił Idrissa Gueye (57′)
- Alexander Isak zadebiutował w Premier League w barwach Liverpoolu, zmieniając Ekitike w 67. minucie
Anfield znów w czerwonych barwach
Liverpool szybko pokazał, kto jest gospodarzem na Anfield. Już w 9. minucie spotkania Ryan Gravenberch otworzył wynik, dając miejscowym prowadzenie. The Reds nie spoczęli na laurach i konsekwentnie dążyli do powiększenia przewagi. Efekt? W 28. minucie Hugo Ekitike podwyższył prowadzenie gospodarzy na 2:0, co wydawało się potwierdzać dominację zespołu Arne Slota.
Pierwsza połowa meczu przebiegała pod dyktando Liverpoolu, który kontrolował tempo gry i stwarzał zdecydowanie więcej sytuacji bramkowych. Everton sprawiał wrażenie zespołu przytłoczonego atmosferą derbów, a David Moyes bezradnie obserwował, jak jego podopieczni nie potrafią zagrozić bramce rywali.
Gueye daje nadzieję The Toffees
Druga część spotkania przyniosła zupełnie inny obraz gry. Everton wyszedł na boisko odmieniony, z dużo większą determinacją i wolą walki. Efektem wzmożonej aktywności gości był kontaktowy gol Idrissy Gueye w 57. minucie, który przywrócił emocje w derbach. Świetnym rajdem popisał się Jack Grealish, który stał się motorem napędowym The Toffees w drugiej połowie.
Po stracie gola Liverpool wyraźnie stracił pewność siebie, a Everton uwierzył w możliwość wyrównania. Szoboszlai próbował przypomnieć swój popisowy strzał z meczu z Arsenalem, jednak uderzenie z rzutu wolnego wylądowało nad poprzeczką. W 67. minucie Arne Slot zdecydował się na zmianę – Hugo Ekitike opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Alexander Isak, który zaliczył tym samym debiut w Premier League w barwach Liverpoolu.
Slot buduje maszynę do wygrywania
Końcówka spotkania była niezwykle nerwowa dla kibiców gospodarzy. Everton nie złożył broni i kilkakrotnie zagroził bramce Liverpoolu. Grealish, który był najaktywniejszy w zespole The Toffees, próbował stworzyć zagrożenie lewą stroną boiska, jednak obrona Liverpoolu zdołała utrzymać minimalną przewagę.
Po końcowym gwizdku Arne Slot mógł odetchnąć z ulgą. Jego zespół wygrał kolejne spotkanie i pozostaje niepokonany w lidze, co jest znakomitym początkiem pracy holenderskiego szkoleniowca w Liverpoolu. Warto zaznaczyć, że The Reds radzą sobie doskonale mimo braku kilku kluczowych zawodników, co świadczy o głębi kadry.
Na szczególną uwagę zasługuje debiut Alexandra Isaka, który został sprowadzony do klubu z wielkimi nadziejami. Szwed nie miał zbyt wielu okazji, by pokazać pełnię swoich umiejętności w swoim premierowym występie, ale już samo pojawienie się na boisku w tak prestiżowym meczu pokazuje, jak duże zaufanie ma do niego trener.
Liverpool dzięki temu zwycięstwu umacnia swoją pozycję w czołówce tabeli Premier League, podczas gdy Everton musi szukać punktów w kolejnych spotkaniach. Derby Merseyside po raz kolejny dostarczyły emocji, choć tym razem to czerwona część miasta ma powody do radości.

