Formuła 1 wraca po trzytygodniowej przerwie, a kolejnym przystankiem w sezonie 2025 będzie legendarne Spa-Francorchamps. Grand Prix Belgii odbędzie się w dniach 24-27 lipca i będzie weekendem w formacie Sprint. McLaren zdominował ostatnie wyścigi, ale deszczowa pogoda na najdłuższym torze w kalendarzu może wszystko zmienić, zwłaszcza gdy Red Bull Racing po raz pierwszy w historii wystartuje bez Christiana Hornera jako szefa zespołu.

W skrócie:
- Oscar Piastri prowadzi w klasyfikacji kierowców z przewagą zaledwie 8 punktów nad kolegą z zespołu Lando Norrisem, który wygrał dwa ostatnie wyścigi
- Max Verstappen traci 69 punktów do lidera, ale będzie miał ogromne wsparcie belgijskich i holenderskich kibiców na Spa-Francorchamps
- To pierwszy wyścig Red Bulla bez Christiana Hornera jako szefa zespołu, a uwaga skupi się na nowym dyrektorze Laurencie Mekiesie
McLaren kontra reszta świata – czy ktoś zatrzyma pomarańczową dominację?
Zespół McLaren jest obecnie nie do zatrzymania. Dwa ostatnie zwycięstwa Lando Norrisa na Red Bull Ringu i w Silverstone doprowadziły do sytuacji, w której obaj kierowcy brytyjskiej stajni walczą między sobą o mistrzostwo. Przewaga Oscara Piastriego nad kolegą z zespołu stopniała do zaledwie 8 punktów, a Australijczyk z pewnością nie zamierza oddać prowadzenia bez walki.
Max Verstappen, który jeszcze niedawno był faworytem do kolejnego tytułu, teraz znajduje się w trudnej sytuacji – traci już 69 punktów do lidera. Jednak Spa-Francorchamps to miejsce, gdzie Holender zawsze czuje się jak w domu. Krótka odległość od Holandii sprawia, że trybuny zazwyczaj wypełniają się pomarańczowymi barwami jego kibiców.
Uwaga mediów będzie jednak skupiona nie tylko na kierowcach. Sensacyjne zwolnienie Christiana Hornera oznacza, że Red Bull Racing po raz pierwszy w historii wystartuje bez niego jako szefa zespołu. Laurent Mekies, nowy dyrektor, będzie musiał zmierzyć się z ogromną presją, a jego pierwszy briefing dla mediów zapowiada się na jedno z najważniejszych wydarzeń weekendu.
Nieobliczalne Spa – pogoda znów może wszystko zmienić
Spa-Francorchamps to nie tylko najdłuższy tor w kalendarzu F1 (7,004 km), ale także jeden z najbardziej nieprzewidywalnych pod względem pogody. Bliskość lasów Ardeńskich sprawia, że deszcz może pojawić się dosłownie znikąd, a aktualne prognozy sugerują opady w każdym z dni wyścigowych.
To może być szansa dla Ferrari i Mercedesa, które w zeszłym roku pokazały dobrą formę na belgijskiej pętli. Oba zespoły desperacko potrzebują dobrych wyników, by zniwelować przewagę McLarena. Format Sprint dodatkowo zwiększa niepewność – jeden błąd może kosztować podwójnie.
Tor charakteryzuje się legendarnym fragmentem Eau Rouge, szybkimi zakrętami jak Pouhon i Blanchimont oraz wieloma miejscami do wyprzedzania. Kierowcy muszą wykazać się odwagą w szybkich partiach, a jednocześnie precyzją w technicznych fragmentach, szczególnie w ostatniej szykanie Bus Stop, gdzie można stracić cały dobrze przejechany okrążenie.
Transmisje z Grand Prix Belgii będą dostępne na żywo od piątku do niedzieli, z głównym wyścigiem w niedzielę o godzinie 14:00. Czy McLaren utrzyma dominację, czy może deszcz i nieprzewidywalność Spa-Francorchamps przyniosą nam kolejną niespodziankę w tym pasjonującym sezonie? Jedno jest pewne – ten wyścig z pewnością przejdzie do historii jako pierwszy bez Hornera na czele Red Bulla.

