Dyrektor generalny Granady, Alfredo García Amado, stanął przed mediami, by wyjaśnić aktualną sytuację klubu po trudnym oknie transferowym. Klub zmaga się z poważnymi problemami finansowymi, grając drugi sezon z rzędu w LaLiga Hypermotion (Segunda División). García Amado szczegółowo omówił budżet, zadłużenie oraz strategię transferową, zapewniając, że „wszystko zostaje tutaj, nic nie idzie do Chin”.

W skrócie:
- Granada generuje około 16 milionów euro przychodów, przy wydatkach przekraczających tę kwotę
- Klub zmaga się z przekroczonym limitem wynagrodzeń narzuconym przez LaLiga
- Sprzedaż zawodników jest konieczna, ale nie pozwala na pełne rozwiązanie problemów finansowych
Finansowy kryzys Granady
Granada CF zmaga się z poważnymi problemami ekonomicznymi, co potwierdził sam dyrektor generalny klubu podczas konferencji prasowej. Przychody klubu wynoszą obecnie około 16 milionów euro, z czego 2,8 miliona pochodzi z abonamentów, 800 tysięcy z biletów na mecze, 7,4 miliona z praw telewizyjnych, a pozostałe 3,5 miliona z innych źródeł, takich jak sponsoring, Liga F (żeńska drużyna), sklepy klubowe i pozostałe.
Problem polega na tym, że wydatki znacznie przewyższają przychody. Sama pierwsza drużyna kosztuje około 15 milionów euro, a do tego dochodzą koszty utrzymania drużyny kobiecej i zespołu rezerw (po milionie euro każdy). Jak przyznał García Amado: „Mamy znaczący deficyt. Musimy dostosować wydatki i sprzedawać piłkarzy, aby utrzymać strukturę dużego klubu.”
Limit płac i skomplikowany system reinwestycji
Szczególnie problematyczny okazuje się narzucony przez LaLiga limit wynagrodzeń. García Amado wyjaśnił zawiłości systemu kontroli finansowej:
„Kontrola LaLiga odbywa się w maju, wtedy ustala się limit płac. Ale są dwie sytuacje – kluby, które mieszczą się w limicie, oraz te, które go przekraczają. Nam LaLiga nie przyznaje limitu, tylko informuje, o ile go przekraczamy.”
Dyrektor Granady wyjaśnił również, dlaczego klub nie może rozwiązać problemu tylko przez sprzedaż zawodników: „Przy sprzedaży piłkarza kwota, która wlicza się do limitu, to cena sprzedaży pomniejszona o roczną amortyzację. Było niemożliwe, abyśmy sprzedażami wyrównali nasze przekroczenie limitu.„
Klub musi przestrzegać artykułu 100 regulaminu LaLiga, który określa, ile środków ze sprzedaży zawodników można reinwestować. W zależności od statusu sprzedanego piłkarza (czy jest tzw. „zawodnikiem franczyzowym”, stanowiącym ponad 6% całkowitego budżetu płacowego), klub może reinwestować od 30% do 70% zaoszczędzonych środków.
„Z tego powodu dokonywaliśmy transferów, których początkowo nie mogliśmy zarejestrować, ale wiedzieliśmy, że ostatecznie będziemy mogli to zrobić i nie chcieliśmy stracić okazji rynkowych” – wyjaśnił García Amado, dodając, że celem było „dokonanie sprzedaży, które pozwolą nam zarejestrować zawodników i stworzyć konkurencyjną drużynę”.
Wszystkie środki zostają w klubie
Dyrektor generalny stanowczo zaprzeczył plotkom, jakoby pieniądze z klubu trafiały do chińskich właścicieli. „Wszystko zostaje tutaj, nic nie idzie do Chin” – podkreślił, co znalazło odzwierciedlenie w tytule konferencji. Granada musi nauczyć się operować w trudnych warunkach finansowych, ale jak zapewnił García Amado: „Nie jest to sytuacja dobrobytu, ale mamy swoje atuty. Musimy być sprytni.„
Dyrektor odniósł się również do kwestii infrastruktury, wspominając o planach dotyczących stadionu Los Cármenes oraz Miasta Sportowego, choć nie przedstawił szczegółowych informacji na ten temat.

