Na kilka dni przed startem US Open Coco Gauff dokonała sensacyjnej zmiany – rozstała się z Mattem Dalym i postawiła na Gavina MacMillana, specjalistę od biomechaniki. To właśnie on kilka lat temu uratował karierę Aryny Sabalenki, gdy jej serwis kompletnie się posypał. Białorusinka przyznała, że gdyby nie ten szkoleniowiec, mogłaby nawet… zakończyć karierę!

Szczere wyznanie Sabalenki
„Byłam tak zdesperowana, że to była ostatnia próba. Powiedziałam sobie: jeśli to nie zadziała, żegnam się z tenisem. To był ostatni krok przed końcem kariery” – przyznała szczerze Białorusinka.
MacMillan miał być jej „ostatnią deską ratunku”. Po kilku tygodniach pracy z nim Sabalenka zaczęła czuć, że serwis wreszcie wraca na właściwe tory. Efektem była transformacja, która doprowadziła ją do największych sukcesów w karierze.
Dziś jednak nowym podopiecznym trenera jest Coco Gauff. Amerykanka desperacko szuka rozwiązania problemów z podwójnymi błędami, które w ostatnich turniejach psuły jej grę – w Kanadzie zaliczyła aż 23 takie pomyłki w jednym meczu.
Sabalenka oficjalnie życzy rywalce powodzenia:
„Życzę im wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję, że to będzie dla nich owocna współpraca” – mówiła na konferencji prasowej.
Ale nie ulega wątpliwości, że w głębi serca Białorusinka liczy, że Gauff nie od razu zyska tę samą przewagę, jaką ona zawdzięczała MacMillanowi.
Sabalenka przystępuje do US Open jako obrończyni tytułu i marzy o tym, by zostać pierwszą zawodniczką od czasów Sereny Williams, która obroni trofeum w Nowym Jorku. Jej bilans w tym turnieju to aż 28 zwycięstw i tylko 6 porażek, a w ostatnich czterech edycjach zawsze meldowała się co najmniej w półfinale.
Dla Gauff natomiast to zupełnie nowy rozdział. Trzeci numer światowego rankingu ma przed sobą trudną drabinkę – w drodze do finału może zmierzyć się z Naomi Osaką, Igą Świątek i Aryną Sabalenką.


