Od 2018 roku trwa śledztwo Premier League dotyczące finansowych nieprawidłowości w Manchesterze City. Choć od postawienia aż 115 zarzutów minął już ponad rok, a samo przesłuchanie przed niezależną komisją zakończyło się w grudniu 2023 roku, do dziś nie zapadł żaden werdykt. Dla wielu osób w świecie futbolu, w tym byłego obrońcy Manchesteru United Gary’ego Neville’a, to sytuacja nie do zaakceptowania.

Przewlekłość postępowania frustruje piłkarskie środowisko
„To absolutna hańba. Plama na całej lidze” – tak sprawę skomentował Neville w swoim programie The Overlap. Jego zdaniem brak rozstrzygnięcia podważa wiarygodność rozgrywek i działa na szkodę angielskiej piłki. Były reprezentant Anglii przyznał, że docenia osiągnięcia Manchesteru City na boisku, ale nie jest w stanie przejść obojętnie obok tak długiego oczekiwania na decyzję.
„Ten proces ciągnie się latami. To już zaczyna być żartem. Owszem, City broni się jak może, ale przeciąganie tego w nieskończoność odbiera wszystkim chęć do śledzenia sprawy” – dodał.
Zarzuty wobec Manchesteru City: czego dotyczą?
Premier League oskarża klub m.in. o nieprawidłowe raportowanie przychodów ze sponsoringu, zatajenie wysokości wynagrodzeń piłkarzy i trenerów, a także o łamanie przepisów dotyczących rentowności i zrównoważonego rozwoju (PSR). Postępowanie dotyczy każdego sezonu od 2009/2010 aż do 2022/2023. Co więcej, City zarzuca się również brak współpracy z ligą w trakcie trwania dochodzenia.
W lutym tego roku Pep Guardiola, trener „The Citizens”, zapowiedział, że wyrok powinien zostać ogłoszony w marcu. Jednak mimo upływu czasu żadne informacje nie ujrzały światła dziennego.
„Spodziewałem się werdyktu i ewentualnej kary w ciągu miesiąca. A tymczasem… nic. Zawsze mówi się o pieniądzach City, ale jeśli spojrzeć na ostatnie pięć lat, to pod względem wydatków jesteśmy za wszystkimi z tzw. wielkiej szóstki” – mówił wtedy Guardiola.
Swoje zdanie wyraził też Kieran Maguire, ekspert od finansów w futbolu, który zasugerował, że możliwe będzie zastosowanie przepisów przejściowych dotyczących tzw. APT (adjusted profit threshold). Jego zdaniem niektóre praktyki – jak np. zamiana pożyczek na udziały – mogą być oceniane inaczej w przyszłości. Dodał też, że inne kluby, jak Brighton, już teraz podejmują działania, które mogą wyprzedzić możliwe zmiany w regulacjach.


