Lech Poznań stoi przed kluczowym spotkaniem z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza w 9. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Mistrzowie Polski przeżywają poważny kryzys formy, a ostatnia porażka z Zagłębiem Lubin tylko pogłębiła frustrację kibiców i ekspertów. Zespół Nielsa Frederiksena pilnie potrzebuje przełamania, a mecz w Niecieczy może okazać się punktem zwrotnym.

W skrócie:
- Lech Poznań w pierwszych 13 meczach sezonu stracił aż 25 bramek – najgorszy wynik w XXI wieku
- Największym problemem Kolejorza jest defensywa i brak nominalnego defensywnego pomocnika
- Mateusz Skrzypczak, sprowadzony jako najlepszy obrońca Ekstraklasy, rozczarowuje swoimi występami
Defensywny koszmar mistrzów Polski
Statystyki nie kłamią – 25 straconych bramek w 13 meczach to wynik, który powinien zapalić wszystkie czerwone lampki na Bułgarskiej. Drużyna, która w poprzednim sezonie sięgnęła po mistrzostwo Polski, prezentuje się obecnie jak zespół walczący o utrzymanie. Głównym problemem jest brak nominalnego defensywnego pomocnika, który zapewniłby asekurację obrońcom. Powrót do zdrowia Radosława Murawskiego może okazać się kluczowy dla ustabilizowania formacji obronnej.
Frederiksen wielokrotnie decydował się na wystawienie trójki ofensywnie usposobionych pomocników – Kozubala, Thordarsona i Jagiełły. O ile ten ostatni radzi sobie przyzwoicie i stał się jednym z liderów zespołu, o tyle pozostała dwójka pozostawia wiele do życzenia. Szczególnie irytujące dla kibiców są sytuacje, w których pomocnicy nie wracają za rywalami, co bezpośrednio przekłada się na tracone bramki – jak choćby w meczu z Zagłębiem Lubin.
Skrzypczak pod ogromną presją
Transfer Mateusza Skrzypczaka miał być strzałem w dziesiątkę. Wychowanek Lecha, który błyszczał w barwach Jagiellonii Białystok i został wybrany najlepszym obrońcą Ekstraklasy, powrócił do macierzystego klubu z etykietą gwiazdy. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna – zamiast wzmocnić defensywę, Skrzypczak stał się jej najsłabszym ogniwem.
Presja związana z powrotem do Poznania i ogromne oczekiwania kibiców sprawiły, że obrońca gra znacznie poniżej swoich możliwości. Eksperci sugerują, że posadzenie go na ławce w meczu z Termaliką mogłoby przynieść korzyść zarówno drużynie, jak i samemu zawodnikowi, który potrzebuje zresetować się psychicznie.
Frederiksen na gorącym krześle
Jeśli Lech nie wygra w Niecieczy, pozycja duńskiego trenera może stać się poważnie zagrożona. Niels Frederiksen otrzymał latem znaczące wzmocnienia – do zespołu dołączyło dziesięciu nowych zawodników, co miało przygotować drużynę nie tylko do obrony tytułu, ale również do godnego reprezentowania Polski w europejskich pucharach.
Tymczasem rzeczywistość jest brutalna – Kolejorz zawodzi na wszystkich frontach, a kibice coraz głośniej domagają się zmian. Mecz z Termaliką będzie więc nie tylko walką o trzy punkty, ale również o przyszłość trenera i o to, w jakim kierunku podąży poznański klub w dalszej części sezonu.

