Wydawało się, że po przyjściu Kyliana Mbappé i Endricka, atak Realu Madryt jest zamknięty na lata. Tymczasem zaledwie kilka miesięcy temu, latem 2025 roku, biura na Valdebebas pracowały nad sensacyjnym powrotem. „Królewscy” desperacko próbowali odzyskać Joselu Mato, który rok wcześniej odszedł do Kataru.

W skrócie:
- Real Madryt latem 2025 próbował sprowadzić z powrotem Joselu.
- Katarski klub Al-Gharafa kategorycznie odmówił sprzedaży Hiszpana.
- Xabi Alonso naciskał na transfer, potrzebując alternatywy taktycznej dla Mbappé.
Katarska blokada
Letnie okno transferowe 2025 roku w Madrycie upłynęło pod znakiem zachwytów nad Kylianem Mbappé i adaptacją młodego Endricka. Jednak Xabi Alonso, wierny swojemu pragmatyzmowi, widział lukę. Włoch domagał się napastnika o profilu „target mana”, kogoś zdolnego zmienić obraz gry w ostatnich minutach – dokładnie tak, jak robił to Joselu w magicznym sezonie 2023/2024.
Real Madryt był przekonany, że 35-letniego napastnika będzie można łatwo wyciągnąć z Al-Gharafa. Zakładano, że sam zawodnik będzie naciskał na powrót, a katarski klub zadowoli się symboliczną opłatą. Rzeczywistość okazała się brutalna. Al-Gharafa, gdzie Joselu regularnie strzela bramki w Qatar Stars League, potraktowała go nie jak rezerwowego, ale jak gwiazdę.
Według doniesień z hiszpańskich mediów, Real Madryt wykonał co najmniej dwa telefony do władz katarskiego klubu. Odpowiedź była za każdym razem taka sama. „Katarczycy nie byli nawet zainteresowani negocjacjami. Postawili cenę zaporową, która dla Realu była absurdalna za 35-letniego gracza, dając jasno do zrozumienia, że nie jest na sprzedaż”. To był zimny prysznic dla Florentino Péreza, przyzwyczajonego do dyktowania warunków.
Taktyczna obsesja Alonso
Klęska w sprawie Joselu rzuca nowe światło na obecną (jesień 2025) sytuację kadrową Realu. O ile Mbappé i Endrick gwarantują szybkość i technikę, o tyle w kadrze brakuje klasycznej „dziewiątki”, wieży w polu karnym. Alonso chciał Joselu nie jako konkurenta dla Francuza, ale jako „Plan B” na mecze, w których rywal parkuje autobus.
Joselu, który latem 2024 roku został sprzedany przez Espanyol (który nadal posiadał jego kartę po wypożyczeniu do Realu) do Al-Gharafa za około 1,5 miliona euro, okazał się dla katarskiego klubu inwestycją, a nie sportowym emerytem. Jego dobra forma w Katarze sprawiła, że jego pracodawcy nie widzieli powodu, by ulegać presji „Królewskich”.
Real Madryt przeliczył się, myśląc, że nazwisko klubu wystarczy. Podczas gdy Mbappé jest teraźniejszością, a Endrick przyszłością, Alonso pozostał bez swojego ulubionego narzędzia do „brudnej roboty” w ataku. Ta nieudana próba transferowa pokazuje, że nawet ligi uznawane za egzotyczne potrafią skutecznie bronić swoich aktywów przed europejskimi gigantami, jeśli tylko dysponują odpowiednimi środkami finansowymi.

