FC Barcelona od kilku spotkań musi radzić sobie bez swojej największej gwiazdy. Lamine Yamal, noszący na plecach legendarny numer 10, pauzuje od czasu meczu reprezentacji Hiszpanii z Bułgarią. Hansi Flick nie ukrywał swojego niezadowolenia z powodu kontuzji młodego zawodnika, ale drużyna pokazuje, że potrafi zwyciężać również bez swojego cudownego nastolatka.

W skrócie:
- Lamine Yamal nie gra od meczu reprezentacji Hiszpanii z Bułgarią, gdzie De la Fuente trzymał go na boisku mimo prowadzenia 6:0
- Hansi Flick skrytykował publicznie selekcjonera reprezentacji Hiszpanii za niewłaściwą opiekę nad młodym zawodnikiem
- Barcelona radzi sobie bez Yamala dzięki Raphinhie, który zdobył dublet przeciwko Valencii i zagrał przeciwko Newcastle
Flick nie gryzł się w język
Sytuacja z kontuzją Lamine Yamala wywołała spore emocje w Barcelonie. Hansi Flick nie ukrywał swojego niezadowolenia z decyzji selekcjonera reprezentacji Hiszpanii. „To nie jest dbanie o zawodnika” – powiedział bez ogródek niemiecki szkoleniowiec przed meczem z Valencią. De la Fuente trzymał Yamala na boisku w meczu z Bułgarią do 73. minuty, mimo że Hiszpanie prowadzili już 6:0, a na przerwę schodzili z przewagą 3:0.
Co ważne, Flick nie użył nieobecności swojej gwiazdy jako wymówki. Po prostu skoncentrował się na zawodnikach, którymi dysponował. Od tamtej pory nie wrócił już do tematu w tak ostrym tonie, choć widać, że wciąż ma żal o nieodpowiedzialne zarządzanie młodym talentem przez sztab reprezentacji.
Barcelona radzi sobie bez swojej perełki
Pod nieobecność Yamala, Flick musiał szukać alternatywnych rozwiązań. W meczu przeciwko Valencii początkowo postawił na Bardghjiego, by w drugiej połowie wprowadzić Raphinhę. Brazylijski skrzydłowy odwdzięczył się za zaufanie, strzelając dwa gole. Raphinha dostał również szansę w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Newcastle i najprawdopodobniej zagra od pierwszej minuty w najbliższym spotkaniu ligowym z Getafe.
Barcelona pokazuje, że jest zespołem, a nie zbiorem indywidualności. Styl gry zespołu Flicka jest zbiorowy, solidarny i atrakcyjny. Oczywiście, wszyscy w klubie tęsknią za talentem z Mataró, ale wyniki pokazują, że drużyna potrafi funkcjonować także bez niego.
To niezwykle pozytywny sygnał dla całego projektu Barcelony. Choć Lamine Yamal pozostaje jednym z najważniejszych zawodników i symbolem przyszłości klubu, zespół uczy się wygrywać również pod jego nieobecność. To buduje siłę drużyny i daje Flickowi większą elastyczność taktyczną na przyszłość.
W ubiegłym sezonie Barcelona również radziła sobie bez Yamala w kilku meczach, jak choćby w zwycięstwie 3:0 nad Brestem w Lidze Mistrzów czy w wygranej 4:0 z Barbastro w Pucharze Króla. Teraz drużyna kontynuuje ten trend, udowadniając swoją wartość jako kolektyw.

