Iñigo Martínez udzielił obszernego wywiadu dla „Jijantes”, w którym opowiedział o kulisach swojego odejścia z FC Barcelony. Hiszpański obrońca nie ukrywał, że decyzja o zmianie klubu była niezwykle trudna, a trener Hansi Flick był całkowicie zaskoczony, gdy usłyszał o jego planach. Martínez podkreślił również wyjątkową atmosferę panującą w szatni Barcelony.

W skrócie:
- Iñigo Martínez zdradził szczegóły rozmowy z Hansim Flickiem o swoim odejściu – trener był w szoku
- Decyzja o opuszczeniu Barcelony była dla Hiszpana bardzo trudna, nie mógł spać podczas pobytu w Japonii i Korei
- Piłkarz zwrócił uwagę na ogromną presję panującą w katalońskim klubie, ale także na wyjątkową jedność zespołu
Zaskoczony Flick i trudna decyzja
Iñigo Martínez opowiedział o nietypowych okolicznościach, w jakich poinformował trenera Hansiego Flicka o swojej decyzji opuszczenia FC Barcelony. Okazuje się, że kluczowa rozmowa odbyła się w dość nieoczekiwanym miejscu.
„To ciekawe, bo nigdy wcześniej o tym nie mówiłem, ale rozmowa z Hansim odbyła się przy jednym z wyjść awaryjnych, tam gdzie jest dostęp do łazienki i gdzie stewardessy przygotowują kawę… Wszystko wydarzyło się nagle, staliśmy i rozmawialiśmy o sytuacji” – wyznał obrońca.
Reakcja niemieckiego szkoleniowca Barcelony była jednoznaczna.
„Trener był w szoku, kompletnie się tego nie spodziewał. Był tam również tłumacz i we trójkę rozmawialiśmy. Powiedziałem im, że nie wszystko jest jeszcze ustalone, ale oferta była nie do odrzucenia i musiałem wybrać tę drogę, mimo że czułem się świetnie w Barcelonie” – kontynuował Martínez.
Bezsenność i presja w wielkim klubie
Hiszpański defensor nie ukrywał, że decyzja o opuszczeniu katalońskiego giganta kosztowała go wiele stresu i nieprzespanych nocy. Zwłaszcza że w Barcelonie czuł się szanowany i doceniany.
„Podjęcie decyzji w ciągu kilku dni było niezwykle trudne. Nie mogłem zmrużyć oka podczas pobytu w Japonii i Korei. Trudno odejść z takiego klubu, gdzie zawsze czułem się kochany. Kiedy jest ci gdzieś tak dobrze, trudno podjąć decyzję o zmianie” – przyznał Martínez.
W wywiadzie piłkarz zwrócił również uwagę na specyfikę gry dla Barcelony, nawiązując do tytułowego stwierdzenia o „strzale w kark”. To obrazowe określenie doskonale oddaje presję, z jaką muszą mierzyć się zawodnicy klubu z Camp Nou, gdzie każdy najmniejszy błąd jest natychmiast wychwytywany i krytykowany przez media oraz kibiców.
Mimo tej presji, Martínez podkreślił jednak pozytywny aspekt funkcjonowania drużyny: „W poprzednim sezonie było widać, że Barcelona ma naprawdę zjednoczoną szatnię”. Ta jedność zespołu była dla niego jednym z najważniejszych aspektów pobytu w katalońskim klubie.

