Rywalizacja na pozycji napastnika w FC Barcelonie nabiera rumieńców. Robert Lewandowski, który w tym tygodniu kończy 37 lat, staje przed prawdziwym wyzwaniem ze strony Ferrana Torresa. Hiszpan rozpoczął sezon tak, jak zakończył poprzedni – od strzelania goli. Co więcej, trener Hansi Flick dał Lewandowskiemu jasno do zrozumienia, że nie ma już zagwarantowanego miejsca w pierwszym składzie.

W skrócie:
- Ferran Torres i Robert Lewandowski rywalizują na równych zasadach o pozycję napastnika Barcelony w sezonie 2025/26
- Trener Flick poinformował Lewandowskiego, że nie ma już „przywilejów” i będzie konkurował z Ferranem na równych warunkach
- 26-letni Hiszpan imponuje formą, w poprzednim sezonie zdobył 19 goli i zaliczył 7 asyst, a w letniej przerwie skrócił wakacje, by lepiej przygotować się do nowego sezonu
Koniec ery niekwestionowanego króla strzelców?
Hansi Flick nie ma złudzeń co do sytuacji w ataku swojej drużyny. Choć Lewandowski wciąż pozostaje zawodnikiem o spektakularnym dorobku, zbliżający się do 37. urodzin Polak nie będzie już traktowany ulgowo. Niemiecki szkoleniowiec jasno zakomunikował byłemu napastnikowi Bayernu, że rywalizacja z Ferranem Torresem będzie toczyć się na równych zasadach.
Hiszpan, który niedawno skończył 26 lat, jest w najlepszym momencie swojej kariery. W poprzednim sezonie udowodnił, że potrafi być zabójczo skuteczny na pozycji „dziewiątki”. Szczególnie zaimponował trenerowi w końcówce rozgrywek, gdy Lewandowski był kontuzjowany. Jego kluczowe bramki przeciwko Atletico Madryt w LaLiga (dwa gole w wygranym 4:2 meczu na Metropolitano) oraz decydujący strzał w półfinale Pucharu Króla z Realem Madryt (1:0) przybliżyły Barcelonę do dubla.
Ferran Torres – nowy „Tiburón” Barcelony
„Tiburón” (Rekin) – jak nazywają go hiszpańskie media – nie zamierza tracić czasu. Po zakończeniu poprzedniego sezonu, mimo operacji wyrostka robaczkowego, Torres skrócił swoje wakacje i cały czerwiec spędził na indywidualnych treningach w Walencji. Jego celem było rozpoczęcie przygotowań do nowego sezonu w jak najlepszej formie.
Bramka zdobyta w pierwszym meczu ligowym w Palma de Mallorca tylko potwierdziła jego znakomitą dyspozycję i ostateczne przejście na pozycję środkowego napastnika. Flick wydaje się być przekonany, że Hiszpan może być równie skuteczny, a nawet skuteczniejszy niż Lewandowski. Ubiegłosezonowy dorobek 19 goli i 7 asyst to solidna podstawa do takich wniosków.
Lewandowski – wciąż wartość dodana, ale na innych zasadach
Oczywiście, 36-letni Polak nadal pozostaje istotnym elementem układanki Flicka. Trzy sezony w Barcelonie i imponujące 42 gole w poprzednich rozgrywkach zasługują na szacunek. Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę, że po drugim roku pod wodzą Xaviego wielu spekulowało, że jego czas w stolicy Katalonii dobiega końca.
Problem tkwi jednak w wytrzymałości fizycznej. Mimo doskonałej kondycji, ciężar długiego sezonu odcisnął swoje piętno na Lewandowskim, który nie mógł wystąpić w kluczowych meczach końcówki poprzednich rozgrywek. Ten letni okres przygotowawczy również okazał się dla niego wymagający. Flick nie zamierza go „wyciskać”, ale też nie da mu taryfy ulgowej w rywalizacji z Ferranem.
Sytuacja jest jasna – walka o pozycję „dziewiątki” w Barcelonie jest realna jak nigdy dotąd. Ferran Torres znajduje się u szczytu swoich możliwości, a Lewandowski, mimo ogromnego doświadczenia, będzie musiał udowodnić, że wciąż zasługuje na miejsce w pierwszym składzie.

