Sezon 2025 Formuły 1 nie układa się po myśli Lewisa Hamiltona. Siedmiokrotny mistrz świata, który po latach dominacji w Mercedesie zdecydował się na transfer do Ferrari, przeżywa trudne chwile. Szef zespołu z Maranello, Fred Vasseur, w rozmowie z Auto, Motor und Sport otwarcie przyznał, że zarówno on, jak i sam kierowca, źle oszacowali skalę wyzwania.

Rozczarowujące wyniki i frustracja Hamiltona
Pierwsze 14 rund w barwach Scuderii okazało się dla Brytyjczyka dalekie od oczekiwań. Szczególnie bolesne były kwalifikacje na Hungaroringu, torze, który w przeszłości często mu sprzyjał. Hamilton zajął tam dopiero 12. miejsce, podczas gdy jego partner z zespołu Charles Leclerc wywalczył pole position. Po zawodach 40-latek nie krył frustracji, nazywając swój występ „absolutnie bezużytecznym” i ironicznie sugerując, że Ferrari powinno rozważyć „zmianę kierowców”.
Vasseur: „To nie wygląda tak źle, jak się wydaje”
Mimo krytycznych opinii samego zawodnika, Vasseur stanął w jego obronie.
– Różnice między Lewisem a Charlesem są często minimalne. W Budapeszcie Hamilton był przed Leclerkiem w Q1, a w Q2 zabrakło mu piętnastu tysięcznych sekundy do awansu. W końcu jeden zajął pierwsze miejsce, a drugi dwunaste, co wygląda źle w tabeli, ale w praktyce różnice były niewielkie – tłumaczył Francuz.
Szef Ferrari podkreślił również, że Hamiltona zbyt często spotykał pech, a wiele sytuacji, które stawiały go w niekorzystnym świetle, wynikało z okoliczności, a nie braku umiejętności.
Niedoszacowany rozmiar zmiany
Największym problemem, zdaniem Vasseura, okazała się jednak sama adaptacja do nowego środowiska.
– Muszę przyznać, że razem z Lewisem zlekceważyliśmy ten proces. Spędził 18 lat w jednym otoczeniu – McLaren i Mercedes to w gruncie rzeczy podobne, brytyjskie struktury, z tym samym dostawcą silników. Przejście do Ferrari to zupełnie inna rzeczywistość – zaznaczył.
Vasseur porównał sytuację Hamiltona z drogą, jaką wcześniej przeszedł Carlos Sainz. Hiszpan wielokrotnie zmieniał zespoły, co nauczyło go szybkiej adaptacji. W przypadku Brytyjczyka po latach stabilizacji okazało się to znacznie trudniejszym zadaniem.
– Naiwnie myśleliśmy, że Lewis od razu wszystko opanuje. Tymczasem potrzebował więcej czasu, by poczuć się pewnie – dodał szef Scuderii.
Pierwsze oznaki poprawy
Mimo trudnego początku Vasseur widzi postęp w formie swojego najbardziej utytułowanego kierowcy. Według niego od Grand Prix Kanady Hamilton stopniowo odnajduje się w nowym środowisku i od kilku wyścigów prezentuje bardziej stabilną formę.
– Zajęło mu to cztery, pięć wyścigów, ale od Montrealu widać wyraźny progres. Lewis jest już na właściwej ścieżce – podsumował Vasseur.


