Lewis Hamilton wciąż oswaja się z życiem w czerwieni. Po latach spędzonych w Mercedesie Brytyjczyk mierzy się w Ferrari z jednym z najtrudniejszych elementów adaptacji – hamulcami. Włoski dostawca Brembo już pracuje nad dopasowaniem pakietu do wyjątkowych wymagań siedmiokrotnego mistrza świata.

Zmiana, którą czuć w stopach i dłoniach
Hamilton przez całą swoją erę w Mercedesie korzystał z produktów Carbon Industrie. Ferrari od lat współpracuje z Brembo – i choć różnice dla laika wydają się niewielkie, dla kierowcy, który wygrywał dzięki perfekcyjnemu wyczuciu auta, to niemal inna dyscyplina.
– „Lewis od samego początku dawał nam bardzo konkretne uwagi. Oczywiście zdarzały się też narzekania, ale naszym zadaniem jest doprowadzić do tego, by czuł się w pełni komfortowo” – przyznał Andrea Algeri, menedżer klientów F1 w Brembo.
Hamowanie w F1 to skomplikowany proces
Nowoczesne układy hamulcowe w Formule 1 to złożona mieszanka. Na skuteczność wpływają nie tylko tarcze i klocki, ale też hamowanie silnikiem i odzysk energii z systemów hybrydowych. Zmiana jednego elementu całkowicie zmienia charakterystykę hamowania.
Hamilton na własnej skórze przekonał się o tym podczas kwalifikacji sprintu na Spa, gdzie testował nową kombinację tarcz i klocków Brembo. Eksperyment skończył się obrotem, ale takie próby są konieczne, by znaleźć optymalne ustawienia.
Dla włoskiej ekipy dopasowanie hamulców do Hamiltona to priorytet. Zespół nie ukrywa, że oczekuje od dostawców maksymalnej współpracy.
– „Ferrari zawsze stawia nam wysoko poprzeczkę, ale to właśnie pozwala nam rozwijać produkt. Chcemy, by Lewis odzyskał pełną pewność siebie za kierownicą” – podkreśla Algeri.
Brembo projektuje swoje materiały tak, by były przewidywalne w szerokim zakresie temperatur i cechowały się minimalnym zużyciem. Część kierowców uwielbia taką stabilność. Hamilton jednak – wychowany na innych komponentach – musi stopniowo odbudować zaufanie do nowych hamulców.


