Lewis Hamilton stanowczo ucina spekulacje dotyczące zakończenia kariery po fatalnym sezonie w barwach Ferrari, jednak zdaniem Guenthera Steinera to właśnie dyspozycja włoskiego bolidu w 2026 roku ostatecznie rozstrzygnie o przyszłości brytyjskiego mistrza. Legendarny kierowca, mimo najgorszych wyników w historii swoich startów, deklaruje wieloletnie przywiązanie do ekipy z Maranello i odrzuca krytykę ekspertów.

„Nikt nie wie tyle, co ja” – Hamilton odpowiada krytykom
Brytyjski kierowca, który niedawno skończył 40 lat, musiał zmierzyć się z falą pytań o sportową emeryturę po sezonie, w którym ani razu nie stanął na podium. Hamilton w rozmowach z mediami zachowuje jednak dużą pewność siebie, podkreślając, że osoby wieszczące jego koniec nie posiadają jego doświadczenia ani osiągnięć.
„Żaden z nich nie dokonał tego, co ja” – uciął krótko zawodnik, odnosząc się do sceptycznych opinii na temat jego formy.
Jednocześnie kierowca Ferrari zdementował pogłoski o przedwczesnym rozwiązaniu umowy, deklarując, że jego projekt w Maranello jest zaplanowany na wiele lat i dopiero się rozpoczął.
Mimo deklaracji Hamiltona, były szef zespołu Haas, Guenther Steiner, uważa, że kluczowy dla losów Brytyjczyka będzie rok 2026 i nowe regulacje techniczne. Według Steinera, jeśli Ferrari nie dostarczy bolidu zdolnego do wygrywania, Hamilton nie będzie chciał po raz kolejny przechodzić przez frustrujący proces walki o odległe pozycje.
Statystyki z debiutanckiego roku we włoskich barwach są dla siedmiokrotnego mistrza świata bezlitosne: szóste miejsce w klasyfikacji z dorobkiem 156 punktów i strata aż 86 „oczek” do Charlesa Leclerca. Sam Hamilton przyznał po Grand Prix Las Vegas, że czuje się fatalnie, a miniony cykl zmagań był najtrudniejszym w jego całej karierze.

