Kibice FC Barcelony w ostatnich miesiącach z niepokojem śledzą doniesienia o finansowej kondycji klubu. Słynne „dźwignie” finansowe powoli przestają działać, a LaLiga bacznie patrzy na każdy ruch zarządu. Mimo to, z obozu Dumy Katalonii płyną zaskakująco optymistyczne wieści, a dyrektor korporacyjny klubu, Manel del Río, rzuca odważną deklarację.

W skrócie:
- FC Barcelona jest przekonana, że w lipcu dopełni formalności finansowych, aby w sierpniu powrócić do zasady 1:1, co umożliwi normalne funkcjonowanie na rynku transferowym.
- Kluczowe dla osiągnięcia celu będą wpływy z lóż VIP na nowym stadionie oraz operacje sportowe, w tym potencjalne odejście Ter Stegena i renegocjacja kontraktu De Jonga.
- Klub zmodyfikował plan finansowania projektu Espai Barça, rozkładając spłatę długu na dłuższy okres, aby zminimalizować ryzyko finansowe w najbliższych latach.
Spokojnie, wszystko pod kontrolą? Barça rzuca rękawicę finansom
W Barcelonie zapanował chwilowy spokój. A przynajmniej takie wrażenie chce sprawiać zarząd klubu, który podczas śniadania z mediami roztoczył wizję rychłego powrotu do normalności. Chodzi oczywiście o słynną zasadę 1:1 narzuconą przez LaLiga, która w praktyce oznacza, że na każde euro wydane na transfer czy pensję nowego zawodnika, klub musi najpierw wygenerować jedno euro przychodu lub oszczędności. Przez ostatnie miesiące Barça była na znacznie gorszej pozycji, co krępowało jej ruchy.
„Pracujemy nad tym i jesteśmy spokojni” – zapewnił Manel del Río, dyrektor korporacyjny klubu. „W sierpniu wrócimy do zasady 1:1”.
Skąd ten optymizm? Kluczem do sukcesu ma być operacja związana z lożami VIP, a konkretnie z brakującą częścią wpłaty w wysokości 42 milionów euro. To część większej, 100-milionowej umowy za eksploatację 475 luksusowych miejsc. Aby pieniądze te zostały formalnie zaliczone do budżetu przez LaLiga, potrzebna jest najpierw pozytywna opinia firmy konsultingowej Crowe Global. Czasu jest mało, bo klub chce, aby wszystko było gotowe na puchar Gampera, zaplanowany na 10 sierpnia.
To jednak nie wszystko. Plan finansowy to jedno, ale konieczne są też bolesne ruchy w szatni. Według informacji z klubu, na liście „zadań domowych” znajdują się trzy kluczowe operacje: podpisanie nowego, zapewne mniej korzystnego dla piłkarza kontraktu z Frenkiem de Jongiem, pożegnanie z Markiem-André ter Stegenem oraz prawdopodobna sprzedaż jednego ze środkowych obrońców. Kibice mogą kręcić nosem, ale dla zarządu to czysta matematyka.
Wielka przebudowa nie tylko na boisku. Skąd Barcelona weźmie pieniądze?
Krótkoterminowe cele to jedno, ale Barcelona musiała również zabezpieczyć swoją przyszłość w kontekście gigantycznej inwestycji, jaką jest Espai Barça. Manel del Río wyjaśnił, że pierwotny plan finansowania niósł ze sobą zbyt duże ryzyko, które mogło się skumulować w okolicach 2028 roku. Dlatego klub zdecydował się na refinansowanie i zmianę strategii.
Nowy harmonogram spłat kredytu wygląda następująco:
- 208 milionów euro w ciągu najbliższych 5 lat
- 500,2 miliona euro w latach 6-9
- 786,8 miliona euro po roku 2035
Ten manewr ma dać klubowi oddech i stabilność w perspektywie średnioterminowej. Zarząd utrzymuje, że roczne przychody generowane przez kompleks Espai Barça sięgną imponujących 247 milionów euro. Klub szczegółowo wylicza, skąd będą pochodzić te środki:
| Źródło przychodu | Procentowy udział w rocznych wpływach |
|---|---|
| Bilety i restauracje | 22% |
| Spotkania i eventy | 15% |
| Hospitality (loże VIP) | 24% |
| Muzeum | 15% |
| Sponsoring | 24% |
Wygląda na to, że Barcelona ma plan. Pytanie tylko, czy uda się go zrealizować co do joty, bo w ostatnich latach katalońska rzeczywistość wielokrotnie weryfikowała nawet najbardziej optymistyczne scenariusze.

