Operacja mięśnia przywodziciela wykluczyła Rubena Vinagre z gry do maja, co w obliczu fatalnej formy jego jedynych zmienników oraz widma sprzedaży Steve’a Kapuadiego do Torino, stawia Marka Papszuna w krytycznym położeniu przed walką o ligowe punkty.

Defensywna wyrwa. Nadzieja Legii w Kunie i Recy
Sytuacja kadrowa stołecznego zespołu skomplikowała się w krytycznym momencie, tuż po powrocie drużyny ze zgrupowania w Hiszpanii. Oficjalny komunikat klubu opublikowany w mediach społecznościowych potwierdził, że Ruben Vinagre musiał poddać się operacji mięśnia przywodziciela.
Choć zabieg już się odbył, prognozy dotyczące powrotu zawodnika do pełnych treningów nie są optymistyczne – przewiduje się, że nastąpi to dopiero na początku maja.
Taki scenariusz wymusza na sztabie szkoleniowym radykalne zmiany, gdyż do dyspozycji trenera na lewej obronie pozostają jedynie Arkadiusz Reca oraz Patryk Kun. Fakt ten budzi szczególny niepokój wśród sympatyków Legii, biorąc pod uwagę niską dyspozycję obu piłkarzy w ostatnim czasie. Co więcej, formacja obronna może zostać osłabiona jeszcze bardziej, ponieważ Steve Kapuadi jest bliski przenosin do włoskiego Torino.

Fatalna sytuacja w tabeli, w której Legia zajmuje przedostatnią lokatę, sprawia, że każde kolejne osłabienie może mieć kolosalne znaczenie dla końcowego wyniku sportowego. W stolicy nadal deklarują, że celem sportowym jest walka o mistrzostwo kraju, które pozostaje realne ze względu na niewielkie różnice punktowe w tabeli pomiędzy czołówką Ekstraklasy a zespołami ze strefy spadkowej. Sympatycy klubu zdają się mieć jednak coraz większe wątpliwości co do pokrycia tych odważnych deklaracji.
Marek Papszun stanie przed zadaniem załatania dziur w formacji defensywnej, mając świadomość, że margines błędu w walce o wydostanie się ze strefy spadkowej został ograniczony do minimum.
Legia Warszawa wznowi walkę o ligowe punkty w ten weekend – w niedzielę tj. 1 lutego, o godzinie 17:30 rozpocznie się mecz tego zespołu z Koroną Kielce.
