Kairat Ałmaty spełnił swoje marzenie – w fazie ligowej Ligi Mistrzów zmierzy się z Realem Madryt. To historyczny moment dla kazachskiego futbolu i całego regionu.

6500 kilometrów drogi na mecz LM
Dla Kairatu będzie to debiut w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych Europy. Los chciał, że ich rywalem zostanie piętnastokrotny zdobywca Pucharu Europy, Real Madryt. Do starcia dojdzie w Ałmatach, a oba miasta dzieli ponad 6 500 kilometrów. To najlepiej oddaje kontrast między lokalnym klubem ze Wschodu a najbardziej utytułowaną drużyną świata.
Trener Kairatu, Rafael Urazbachtin, nie krył emocji:
– „To dla nas zaszczyt i wielka szansa, żeby pokazać się na tle najlepszych. Takie mecze budują nie tylko drużynę, ale i całe pokolenia kibiców”.
Kairat wylosował także inne wielkie marki. W tej samej grupie czekają ich mecze z Interem Mediolan – finalistą ostatniej Champions League – oraz z Arsenalem, który choć wciąż szuka pierwszego triumfu, jest jednym z największych klubów Anglii. W roli dopełnienia zestawu wystąpią m.in. Club Brugge, Olympiakos, Pafos, Eintracht Frankfurt czy FC Kopenhaga. Ekipa z Kazachstanu w żadnym z tych spotkań nie będzie faworytem, jednak chce zrobić wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony.
Dla kibiców z Ałmatów to nie tylko piłkarskie święto, ale także okazja do promocji całego kraju. Kiedy Real Madryt, z Viniciusem Juniorem czy Jude’em Bellinghamem w składzie, wybiegnie na murawę w Ałmatach, Kazachstan stanie się na chwilę centrum futbolowego świata.
Eksperci podkreślają, że nawet jeśli Kairat nie zdobędzie wielu punktów, to już sama obecność wśród elity to sukces, o jakim marzyły kolejne pokolenia. Wcześniej jedynym kazachskim klubem w Champions League była Astana w sezonie 2015/16.
Tak zawodnicy z Kazachstanu zareagowali na wylosowanie Realu Madryt:

