Juergen Elitim zaczyna myśleć o swojej przyszłości. Kolumbijczyk, którego kontrakt z Legią wygasa w 2026 roku, nie zamierza wracać do Ameryki Południowej, a jego celem jest regularna gra w europejskich pucharach i rywalizacja w silnej lidze. Tego warszawski klub, walczący obecnie o utrzymanie, nie jest w stanie mu zagwarantować, a to stawia pod dużym znakiem zapytania jego dalsze losy przy Łazienkowskiej.

Europa za wszelką cenę, powrót do domu wykluczony
Przyszłość Juergena Elitima stała się „gorącym” tematem przy Łazienkowskiej po artykule „Faktu”. Narracja samego zawodnika zdaje się obecnie rozmijać z nadziejami klubu ze stolicy. Co więcej, według doniesień kolumbijskich mediów, 26-latek rzeczywiście czuje coraz większą presję czasu i jednocześnie robi wszystko, by piłkarsko się rozwijać.
W Kolumbii mówi się jednak, iż sam zainteresowany jak na razie nie bierze pod uwagę powrotu do rodzimej ligi ani transferu do innego klubu z Ameryki Południowej. Elitim, który w przeszłości zbierał szlify w hiszpańskich Racingu Santander czy Deportivo La Coruna, czuje się piłkarzem formatu europejskiego i to na Starym Kontynencie chce kontynuować karierę.
Priorytetem dla pomocnika jest rywalizacja z mocnymi drużynami oraz realny wpływ na sukcesy w europejskich pucharach. Tymczasem obecna sytuacja Legii Warszawa stoi w rażącej sprzeczności z tymi aspiracjami. Legioniści w tym sezonie pożegnali się w zasadzie z Ligą Konferencji, co oznacza, że Elitim stracił szansę na pokazanie się w międzynarodowym oknie wystawowym. Brak gry w pucharach może być w tym przypadku koronnym argumentem za poszukiwaniem nowego pracodawcy w silniejszych ligach.
Wątpliwości Elitima co do sensu pozostania w Warszawie potęguje fatalna postawa drużyny na krajowym podwórku. Zamiast walczyć o mistrzostwo, Legia sensacyjnie znalazła się w strefie spadkowej PKO BP Ekstraklasy. Odpadnięcie z Pucharu Polski na wczesnym etapie (porażka z Pogonią Szczecin) dopełnia obrazu nędzy.
Choć w kuluarach mówi się, że ewentualne zatrudnienie Marka Papszuna mogłoby być impulsem do zmian, czas działa na niekorzyść Legii. Elitim leczy obecnie kontuzję i do gry wróci dopiero w marcu, ale jego kontrakt wygasa wraz z końcem sezonu 2025/2026. W Warszawie będą więc musieli zaryzykować, jeśli będą chcieli zatrzymać zawodnika na dłużej i zaproponować mu nowy kontrakt jeszcze w momencie, gdy nie będzie w pełni sił.
W tej sytuacji każdy ma coś do stracenia. Elitim – obecnie jako zawodnik z problemami zdrowotnymi – na pewno nie będzie mógł liczyć na wiele atrakcyjnych dla niego ofert. Jeżeli jednak Legia nie spróbuje go sprzedać w zimowym oknie transferowym, pożegna się z nim w czerwcu bez zarobienia jakichkolwiek pieniędzy.
Oczywiście, cały czas w grę wchodzi scenariusz, w którym obie strony dobijają targu. Tego wykluczyć również nie można, gdyż rynek może łatwo zweryfikować to, czy Elitim rzeczywiście ma szansę rozwinąć skrzydła w środowisku, o jakim marzy. Wbrew pozorom, to wcale nie jest pewne, chociaż wydaje się, iż sam zawodnik na razie nie bierze tego pod uwagę.

