W obliczu narastającego kryzysu sportowego i wizerunkowego, właściciel Pogoni Szczecin, Alex Haditaghi, zdecydował się na radykalne ograniczenie dostępu mediów do klubu. Trzech dziennikarzy, którzy w ostatnim czasie ujawniali niewygodne fakty z życia drużyny, straciło akredytacje, co włodarz argumentuje walką z „marną sensacją”.

Alex Haditaghi cofa akredytacje
W niedzielę wieczorem konflikt na linii zarząd – lokalne media przybrał na sile. Alex Haditaghi opublikował oświadczenie, w którym poinformował o nałożeniu sankcji na przedstawicieli redakcji „Skazani na Pogoń” (Dawid Zieliński, Robert Juszczyk) oraz serwisu „Pogoń SportNet” (Michał Horbaczewski). Decyzja właściciela jest kategoryczna: wspomniani dziennikarze nie otrzymają akredytacji na nadchodzącą rundę, co w praktyce oznacza odcięcie ich od możliwości pracy podczas meczów, udziału w konferencjach czy bezpośredniego kontaktu ze sztabem i zawodnikami. Haditaghi zasugerował im wręcz, by w razie chęci obejrzenia spotkania, nabyli bilety i zasiedli na trybunach jako zwykli widzowie.
Bezpośrednim powodem tak ostrej reakcji miała być forma, w jakiej relacjonowane są wydarzenia wokół klubu. Właścicielowi nie spodobał się m.in. satyryczny film z upadającym otyłym mężczyzną, mający symbolizować kondycję zespołu. Haditaghi zakwalifikował działania reporterów jako nękanie, zachowania w stylu paparazzi oraz „rzucanie tanimi obelgami”, które jego zdaniem nie mają nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem.
Warto jednak zauważyć, że cenzura dotyka osób, które w ostatnim czasie ujawniały konkretne problemy dyscyplinarne w drużynie. To właśnie ukarani dziennikarze informowali opinię publiczną o nocnych wyjściach piłkarzy (Musa Juwara, Mor Ndiaye, Dimitrios Keramitsis), kolizji Benjamina Mendy’ego czy pomyłkach przy tankowaniu służbowych aut. Wszystko to dzieje się w momencie, gdy Pogoń balansuje tuż nad strefą spadkową, mając na koncie zaledwie jedną wygraną w sześciu meczach i kompromitację w Pucharze Polski.
Cenzura w szczecińskim klubie
Przypomnijmy, że w maju 2025 roku podobny los spotkał redakcję portalu wSzczecinie.pl. Wówczas powodem odebrania akredytacji Bartłomiejowi Czetowiczowi były pytania o finanse, opóźnienia w wypłatach i politykę transferową. Wtedy również, według relacji samego zainteresowanego, pojawiały się próby „targu” – dostęp do informacji w zamian za milczenie o problemach organizacyjnych.

