Dricus Du Plessis w końcu przerwał milczenie po utracie pasa mistrza UFC w wadze średniej. Na gali UFC 319 południowoafrykański zawodnik został brutalnie zdetronizowany przez Khamzata Chimaeva, który zdominował go przez pięć rund.

Cisza po walce i mocne wyznanie
Dotychczas Du Plessis ograniczył się jedynie do krótkiej rozmowy w oktagonie z Joe Roganem. Teraz, ponad tydzień później, opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym otwarcie przyznał, że ciężko znosi porażki:
„Nie jestem dobrym przegranym, bo dobry przegrany staje się częstym przegranym. Nienawidzę przegrywać, ale wiem, że porażka jest częścią życia i naszej gry. Bez goryczy słodycz nie smakowałaby tak samo” – napisał Du Plessis.
Podkreślił, że przegrana wywołała w nim jeszcze większą determinację:
„To wyzwoliło we mnie pragnienie, które sprawi, że mój powrót do chwały będzie dla wielu niewyobrażalny.”
Gratulacje dla rywala
Mimo mocnych słów, Du Plessis nie szukał wymówek. Z uznaniem odniósł się do Chimaeva, gratulując mu zwycięstwa:
„Nie mam żadnych wymówek za mój występ. Tego wieczoru zostałem pokonany przez lepszego zawodnika. Dziękuję mu za honor dzielenia oktagonu.”
Były mistrz podziękował także kibicom – zarówno tym, którzy go wspierali, jak i tym, którzy cieszyli się z jego porażki, obiecując, że jeszcze „odda im przysługę”.
W emocjonalnym wpisie nie zabrakło także odniesienia do wiary. Du Plessis podkreślił, że ufa planowi swojego „Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa”, wierząc, że ta droga ma prowadzić do jeszcze większych rzeczy.

