Julian Draxler, były piłkarz Paris Saint-Germain, w rozmowie z Le Parisien podzielił się refleksją na temat swojej kariery w paryskim klubie. Niemiec przyznał, że początkowo jego pobyt w stolicy Francji był jednym z najpiękniejszych okresów w życiu, jednak sytuacja zmieniła się diametralnie po głośnych transferach Neymara i Kyliana Mbappé.

Początek marzeń
Draxler trafił do PSG w styczniu 2016 roku z Wolfsburga za około 40 mln euro. Już pierwsze miesiące były dla niego wyjątkowe – sam zawodnik określił ten czas jako „najlepsze pół roku w swoim życiu”. Grał regularnie, zdobywał bramki i szybko zyskał sympatię kibiców.
Latem 2017 roku PSG dokonało dwóch transferów, które wstrząsnęły całym światem futbolu – Neymar został sprowadzony z Barcelony za rekordowe 222 mln euro, a zaledwie trzy tygodnie później do drużyny dołączył Mbappé za 180 mln euro. Draxler przyznał, że od tego momentu konkurencja o miejsce w składzie stała się dużo trudniejsza.
– To skomplikowało wiele rzeczy dla mnie. Ale jednocześnie było przyjemnością grać u ich boku. Kiedy Neymar przyjechał… nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego, to było niesamowite. Zostałem tak długo, jak mogłem, bo chciałem zobaczyć rozwój Kyliana. Bycie na boisku z takimi piłkarzami to marzenie każdego – podkreślił Draxler.
„PSG to trochę szalony klub”
Niemiec mimo wszystko wspomina paryski okres z sympatią. Wyznał, że czuł dumę, mogąc nosić koszulkę PSG i być częścią projektu, który stale znajdował się w centrum uwagi światowych mediów.
– PSG to trochę szalony klub, jak ja. Podobało mi się, że zawsze działo się coś nowego. Transfer Neymara, chwilę później Mbappé – takie historie były na porządku dziennym. Nigdy nie można się tam nudzić. To wspaniały klub, a ja czułem się w Paryżu naprawdę dobrze – mówił.
Draxler opuścił PSG jesienią 2022 roku, kiedy trafił na wypożyczenie do Benfiki Lizbona. Rok później przeniósł się na stałe do katarskiego Al-Ahli.

