Manchester City wygrał 2:0 z SSC Napoli w jednym z najciekawszych spotkań 1. kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów. Mecz miał szczególny wymiar dla Kevina De Bruyne, który po latach spędzonych w ekipie Obywateli, powrócił na Etihad Stadium jako zawodnik włoskiego klubu. Belg opuścił jednak boisko już w 26. minucie po czerwonej kartce dla swojego kolegi z drużyny.

W skrócie:
- Kevin De Bruyne powrócił na Etihad Stadium jako zawodnik Napoli, ale musiał opuścić boisko już w 26. minucie
- Manchester City wygrał 2:0 po golach Haalanda (56. minuta) i Doku (około 66. minuta)
- Napoli od 26. minuty grało w osłabieniu po czerwonej kartce dla Di Lorenzo
Sentymentalny, lecz nieudany powrót De Bruyne
Czwartkowe spotkanie na Etihad Stadium miało szczególny wymiar dla Kevina De Bruyne. Belgijski pomocnik, który przez dziewięć lat reprezentował barwy Manchesteru City i osiągnął z klubem niemal wszystko, wrócił na dobrze znany mu obiekt jako zawodnik SSC Napoli. Transfer 34-letniego pomocnika do włoskiego klubu był jednym z głośniejszych ruchów letniego okienka transferowego.
Sentymentalna wizyta De Bruyne w Manchesterze zakończyła się jednak szybciej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać. W 26. minucie spotkania kapitan Napoli Giovanni Di Lorenzo otrzymał czerwoną kartkę, a trener Antonio Conte musiał zareagować na osłabienie zespołu. Wybór padł właśnie na belgijskiego pomocnika, który ustąpił miejsca Mathiasowi Oliverze. Ta decyzja pokazała bezwzględne podejście Conte do taktyki – nawet legendarny status De Bruyne nie uchronił go przed przedwczesnym zakończeniem występu.
Haaland i Doku zapewniają zwycięstwo Obywatelom
Napoli, mimo gry w osłabieniu, długo stawiało zacięty opór mistrzom Anglii. Duża w tym zasługa Vanji Milinkovicia-Savicia, który bronił bramki włoskiego zespołu. Były golkiper Lechii Gdańsk kilkukrotnie ratował swój zespół przed stratą gola, pokazując, że drzemie w nim spory potencjał.
Manchester City przełamał opór gości dopiero w 56. minucie. Erling Haaland, jak przystało na klasowego napastnika, znalazł sposób na serbskiego bramkarza. Norweski snajper precyzyjnym uderzeniem głową z bliskiej odległości zdobył swoją 50. bramkę w rozgrywkach Ligi Mistrzów, co jest imponującym osiągnięciem, biorąc pod uwagę jego młody wiek.
Gospodarze poszli za ciosem i w 66. minucie podwyższyli prowadzenie. Jeremy Doku, kolejny Belg na boisku, popisał się efektowną, indywidualną akcją. Skrzydłowy minął obrońców Napoli i płaskim strzałem z około siedmiu metrów pokonał Milinkovicia-Savicia, ustalając wynik spotkania na 2:0.
W następnej kolejce Ligi Mistrzów podopieczni Pepa Guardioli zmierzą się na wyjeździe z AS Monaco, a Napoli przed własną publicznością podejmie portugalski Sporting CP. Oba spotkania zaplanowane są na 1 października.

