Nadchodzące Klubowe Mistrzostwa Świata w 2025 roku zapowiadają się na rewolucyjne wydarzenie, które ma odmienić oblicze klubowej piłki. Nowy, rozszerzony format ściągnie do USA potęgi takie jak Manchester City, Real Madryt czy Paris Saint-Germain. Jednak równie imponująca co lista uczestników, jest lista tych, których na turnieju zabraknie, a fani będą musieli obejść się smakiem.

W skrócie:
- Wielu światowej klasy piłkarzy, w tym Cristiano Ronaldo, Mohamed Salah i Lamine Yamal, nie wystąpi na Klubowych Mistrzostwach Świata 2025.
- Ich nieobecność wynika z faktu, że ich kluby – takie jak Al-Nassr, Liverpool czy FC Barcelona – nie zdołały zakwalifikować się do turnieju według nowych, surowych zasad FIFA.
- Brak kwalifikacji często spowodowany był niewystarczającymi wynikami w kontynentalnych pucharach lub krajowymi limitami miejsc w turnieju.
Parada Gwiazd? Raczej Parada Nieobecnych. Tych Twarzy Zabranie na Mundialu Klubowym
Można się założyć, że Gianni Infantino, prezydent FIFA, rwał sobie włosy z głowy (których i tak ma mało). Jego flagowy, napompowany do granic możliwości turniej, miał być pokazem siły i globalnego zasięgu piłki. I choć na boiskach w USA zamelduje się Lionel Messi z Interem Miami, to jego odwieczny rywal, Cristiano Ronaldo, obejrzy imprezę w telewizji.
Brak znaczących trofeów Al-Nassr na arenie międzynarodowej sprawił, że Saudyjczycy, mimo gigantycznych inwestycji, zostali na lodzie. Dla 40-letniego Portugalczyka, grającego w upalnym klimacie Arabii Saudyjskiej, letnia przerwa może być jednak zbawieniem, a nie karą.

Pracoholicy na przymusowym urlopie
Jeśli jest jakaś drużyna na świecie, która potrzebuje odpoczynku bardziej niż tlenu, to jest nią bez wątpienia Barcelona Hansiego Flicka. I na szczęście dla jej kluczowych zawodników – dokładnie to dostaną. Wystarczy spojrzeć na Lamine’a Yamala. Chłopak, który w wieku 17 lat ma już na liczniku ponad 60 występów i 4000 minut dla klubu i kadry, jest eksploatowany do granic możliwości. To, że ominie go kolejny intensywny turniej, to być może najlepsza wiadomość dla jego kariery. Wszyscy w Barcelonie z drżącym sercem patrzą na przykłady Ansu Fatiego czy Pedriego, których rozwój został brutalnie zatrzymany przez kontuzje wynikające z przeciążenia.
Na liście nieobecnych z Katalonii znajdą się również inni kluczowi gracze:
- Pedri: Uważany przez wielu za jednego z najbardziej utalentowanych pomocników na świecie, wreszcie dostanie czas na pełną regenerację.
- Raphinha: Brazylijczyk, który stał się ważnym ogniwem ofensywy Barcy, również będzie miał wolne lato. Choć jego statystyki nie rzucają na kolana, jego absencja to strata dla widowiska.
Premier League płacze, ale czy na pewno?
Liverpool przez ostatnie lata był w absolutnej czołówce europejskiej piłki, ale na Klubowe MŚ nie pojedzie. Dlaczego? Przez bezlitosną zasadę „dwóch klubów na kraj”. W rankingu UEFA za ostatnie cztery lata, The Reds są najwyżej sklasyfikowaną drużyną, która została wykluczona przez ten przepis. Oznacza to, że w USA zabraknie takich postaci jak Mohamed Salah, który będzie mógł w spokoju przygotować się do kolejnego sezonu pod wodzą Arne Slota. Podobny los spotkał Virgila van Dijka, który pod okiem nowego menedżera przeżywa drugą młodość i wygląda na obrońcę jeszcze lepszego niż za najlepszych lat Jürgena Kloppa.
ZOBACZ: Gdzie oglądać Klubowe Mistrzostwa Świata 2025
Kolejnym wielkim nieobecnym z Anglii jest Alexander Isak. Szwed był w kosmicznej formie w barwach Newcastle i jest dziś uznawany za jednego z najlepszych napastników w Premier League, zaraz za plecami Erlinga Haalanda. Mimo zainteresowania ze strony Arsenalu czy Liverpoolu, jego klub nie zdołał zakwalifikować się do turnieju, a sam Isak dostanie zasłużony odpoczynek.
W Europie lista nieobecnych jest jeszcze dłuższa. Florian Wirtz, geniusz z Bayeru Leverkusen, poprowadził swój zespół do historycznego mistrzostwa Niemiec, ale brak sukcesów w Europie sprawił, że to Bayern i Borussia Dortmund będą reprezentować Bundesligę. Z kolei Neymar, choć jego Al-Hilal zdobyło bilet do USA, leczy poważną kontuzję i marzy o powrocie do zdrowia na „prawdziwy” mundial w 2026 roku. Jego droga do odzyskania formy z pewnością skorzysta na braku dodatkowych obciążeń.
