Novak Djoković właśnie zamknął rozdział, który sam otworzył zaledwie kilka lat temu. Serb, współzałożyciel Professional Tennis Players Association, ogłosił całkowite wycofanie się z organizacji, którą miał reprezentować interesy tenisistów. Powody? Brak przejrzystości, problemy z zarządzaniem i niewłaściwe wykorzystanie jego wizerunku.

W skrócie:
- Djoković całkowicie wycofał się z PTPA, organizacji którą współtworzył w 2020 roku z Vaskiem Pospisilem
- Decyzja podyktowana obawami o przejrzystość zarządzania i sposób reprezentowania jego wizerunku
- PTPA w 2025 roku rozpoczęła batalię sądową z ATP, WTA, ITF oraz ITIA
Koniec marzeń o niezależnym głosie tenisistów
Gdy w 2020 roku Novak Djoković i Vasek Pospisil ogłaszali powstanie Professional Tennis Players Association, wydawało się, że to przełomowy moment dla światowego tenisa. Wizja była jasna, zawodnicy mieli wreszcie otrzymać silniejszy, niezależny głos w tourze, który pozwoliłby im skuteczniej bronić swoich interesów wobec potężnych organizacji pokroju ATP, WTA czy ITF.
Organizacja szybko zyskała na znaczeniu. Do PTPA dołączyli liczni tenisiści, w tym Hubert Hurkacz, który wielokrotnie podkreślał, że profesjonalni gracze zasługują na większy wpływ na decyzje dotyczące ich własnej kariery. Wszystko wskazywało na to, że projekt nabiera rozpędu i może realnie zmienić układ sił w tenisowym świecie.
Tymczasem w niedzielny wieczór 4 stycznia Djoković opublikował oświadczenie, które zaskoczyło wszystkich. „Po dokładnym namyśle zdecydowałem się całkowicie wycofać z działalności w Związku Zawodowych Tenisistów. Decyzja ta jest efektem narastających obaw dotyczących przejrzystości, sposobu zarządzania oraz tego, jak reprezentowany był mój głos i mój wizerunek”, napisał 24-krotny mistrz wielkoszlemowy na platformie X.
Wartości nie pasują do obecnego kierunku
Słowa Serba nie pozostawiają wątpliwości, coś poszło bardzo nie tak w organizacji, którą sam pomagał budować od podstaw. „Jestem dumny z wizji, którą Vasek i ja podzielaliśmy, zakładając PTPA, chodziło o stworzenie silniejszego, niezależnego głosu dla zawodników. Stało się jednak jasne, że moje wartości i podejście nie są już zgodne z obecnym kierunkiem, w jakim zmierza ta organizacja”, dodał „Nole”.
To mocne słowa, szczególnie że pochodzą od kogoś, kto był twarzą całego przedsięwzięcia. Djoković nie ujawnił szczegółów dotyczących konkretnych problemów, ale ton jego wypowiedzi wskazuje na głębokie rozczarowanie sposobem, w jaki PTPA ewoluowała w ostatnich latach. Kwestie przejrzystości i zarządzania to poważne zarzuty, które mogą sugerować wewnętrzne konflikty lub decyzje podejmowane bez konsultacji z kluczowymi członkami.
Serb zakończył swoje oświadczenie jednoznacznie. „Nadal będę koncentrował się na tenisie, rodzinie oraz wspieraniu tego sportu w sposób zgodny z moimi zasadami i poczuciem uczciwości. Życzę zawodnikom i wszystkim zaangażowanym jak najlepiej na dalszej drodze, lecz dla mnie ten rozdział jest już zamknięty”, napisał utytułowany tenisista.
PTPA na wojennej ścieżce z władzami tenisa
Wycofanie się Djokovicia przychodzi w szczególnie newralgicznym momencie dla PTPA. W 2025 roku organizacja rozpoczęła sądową batalię z najpotężniejszymi instytucjami w światowym tenisie, ATP, WTA, ITF oraz ITIA. To bezprecedensowy krok, który pokazuje, jak daleko zaszły napięcia między zawodnikami a władzami sportu.
Na razie PTPA nie wydała oficjalnego oświadczenia w sprawie odejścia swojego współzałożyciela. Milczenie organizacji może świadczyć o tym, że decyzja Serba była dla nich równie zaskakująca jak dla kibiców. Pytanie brzmi, czy PTPA będzie w stanie kontynuować swoją misję bez jednej z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w tenisie.
Hubert Hurkacz, który był aktywnym członkiem organizacji, również nie skomentował jeszcze tej sytuacji. Polski tenisista wielokrotnie podkreślał znaczenie silnej reprezentacji zawodników w tourze, więc będzie ciekawe zobaczyć, jak zareaguje na odejście Djokovicia.
Decyzja Serba stawia pod znakiem zapytania przyszłość całego projektu. Bez charyzmatycznego lidera i jednego z najlepszych tenisistów w historii, PTPA może mieć trudności z utrzymaniem wiarygodności i wpływów w środowisku. Z drugiej strony, organizacja zgromadziła już sporą liczbę członków i rozpoczęła konkretne działania prawne, co może świadczyć o tym, że jest gotowa funkcjonować niezależnie od pojedynczych osobowości.
Sądowa batalia z ATP, WTA i pozostałymi organizacjami będzie prawdziwym testem dla PTPA, który pokaże, czy związek ma realną siłę przebicia, czy był jedynie projektem opartym na osobistych ambicjach kilku gwiazd tenisa.
