Lionel Messi w wieku 38 lat wciąż zachwyca na boiskach MLS, ale coraz częściej myśli o życiu po zakończeniu kariery. Argentyńczyk nie ukrywa, że inspiruje się ścieżką Davida Beckhama, który z piłkarza stał się współwłaścicielem klubu. Właśnie w tym kierunku chce podążyć legendarny numer 10, choć przed emeryturą ma jeszcze sporo do zrobienia na murawie.

W skrócie:
- Messi przedłużył kontrakt z Inter Miami do 2028 roku i nie myśli o natychmiastowej emeryturze
- Argentyńczyk nie widzi siebie w roli trenera, bardziej interesuje go świat biznesu i posiadanie własnego klubu
- Wzorem dla Messiego jest David Beckham, który przeszedł drogę od gwiazdy do współwłaściciela zespołu
Kontrakt do 2028 roku i nowy stadion na horyzoncie
Zanim Messi zacznie realizować swoje pozasportowe ambicje, skupia się na teraźniejszości. Przedłużenie umowy z Inter Miami do 2028 roku to jasny sygnał, że Argentyńczyk nie zamierza jeszcze wieszać butów na kołku. Szczególnie ekscytuje go przeprowadzka klubu do Miami Freedom Park, nowego stadionu, który ma zostać otwarty w 2026 roku.
Od momentu przybycia do Florydy, Messi wielokrotnie podkreślał swoje zadowolenie z życia w Miami. To dla niego miejsce stabilności zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Projekt, który początkowo wydawał się odległym marzeniem, stał się namacalną rzeczywistością. Wszystko to potwierdza, że zanim przyjdzie czas na emeryturę, Messi chce jeszcze wiele osiągnąć na boisku.
Kwestia udziału w Mistrzostwach Świata 2026 pozostaje otwarta. Sam zainteresowany nie wyklucza takiej możliwości, ale też nie składa żadnych obietnic. W wieku 38 lat wie, że każdy kolejny sezon to wyzwanie dla organizmu, nawet jeśli jego poziom sportowy wciąż plasuje się w światowej czołówce.
Beckham jako wzór do naśladowania
Najciekawsze rewelacje padły, gdy Messi zaczął mówić o życiu po futbolu. W wywiadzie dla Luzu TV był szczery jak nigdy dotąd. „Jeśli miałbym wybierać, chciałbym być zaangażowany w projekt budowany od podstaw, bez pośpiechu i presji”, wyjaśnił Argentyńczyk. To coś zupełnie odmiennego od codziennych wymagań pracy trenerskiej, bardziej pasującego do długoterminowej wizji.
Właśnie tutaj pojawia się kluczowa postać Davida Beckhama. Anglik przeszedł drogę od globalnej gwiazdy piłki nożnej do współwłaściciela Inter Miami, budując klub praktycznie od zera. Ten model fascynuje Messiego, który otwarcie przyznał, że pomysł posiadania własnego zespołu bardzo mu się podoba.
Perspektywa rozwijania klubu od podstaw, dawania szans młodym zawodnikom i budowania czegoś trwałego, to właśnie to, co przyciąga Argentyńczyka na tym etapie życia. Nie chodzi tu o szybkie sukcesy czy prestiżowe stanowisko, ale o tworzenie fundamentów pod przyszłość. Beckham udowodnił, że taka transformacja jest możliwa, a Messi chce podążyć podobną ścieżką.
Trener? Raczej nie
Choć Messi nie wyklucza całkowicie możliwości zostania szkoleniowcem, to jasno dał do zrozumienia, że to nie jest jego priorytet. Coraz bardziej pociąga go świat biznesu i uczenie się nowej roli, dalekiej od codziennego zarządzania drużyną. Presja wyników, ciągłe podróże i intensywność pracy trenera to nie to, czego szuka po zakończeniu kariery.
Zamiast tego, Argentyńczyk marzy o spokojniejszym, ale równie ambitnym projekcie. Chce mieć czas na przemyślane decyzje, strategiczne planowanie i budowanie czegoś od fundamentów. To podejście bardziej przypomina rolę właściciela czy dyrektora sportowego niż pierwszego trenera.
Warto zauważyć, że Messi ma przed sobą doskonały przykład w postaci Beckhama, który na co dzień obserwuje jego pracę w Miami. Anglik pokazał, że można z powodzeniem przejść z szatni do gabinetu zarządu, zachowując przy tym wpływ na rozwój klubu i futbolu w regionie. Inter Miami pod jego kierownictwem stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów w MLS, przyciągając największe gwiazdy światowego futbolu.
Zanim jednak Messi rozpocznie swoją przygodę jako właściciel klubu, czeka go jeszcze sporo pracy na murawie. Obrona tytułu mistrza świata z Argentyną i budowanie dziedzictwa Inter Miami to cele, które wciąż go napędzają. Emerytura przyjdzie we właściwym czasie, ale już teraz wiadomo, że historia Messiego z piłką nożną nie zakończy się wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego w jego karierze zawodniczej.
