Puchar Narodów Afryki 2025 zbliża się wielkimi krokami i emocje sięgają zenitu. Mohamed Salah marzy o końcowym triumfie z Egiptem po dwóch bolesnych porażkach w finałach, Victor Osimhen chce zmazać plamę po nieudanych eliminacjach do mundialu z Nigerią, a gwiazdorskie Maroko ma szansę powtórzyć sukces Wybrzeża Kości Słoniowej i wygrać turniej u siebie. Kto sięgnie po trofeum w tym roku?

W skrócie:
- Mohamed Salah po dwóch finałowych porażkach (2017, 2021) desperacko chce wygrać AFCON z Egiptem, zwłaszcza po głośnym konflikcie z trenerem Liverpoolu Arne Slotem
- Nigeria z Victorem Osimhenem pragnie zmazać hańbę po szokującej porażce w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2026
- Maroko jako gospodarz turnieju jest głównym faworytem do triumfu, mając do dyspozycji gwiazdorską kadrę z Achrafem Hakimim na czele
Faworyci i ich szanse na końcowy triumf
W Europie niestety większość dyskusji przed AFCON 2025 skupia się na tym, które kluby najbardziej ucierpią przez terminarz turnieju przypadający w sam środek sezonu. To niesprawiedliwe, bo Puchar Narodów Afryki to niezwykle prestiżowa impreza, która rzadko kiedy zawodzi pod względem dramaturgii i emocji.
Wystarczy przypomnieć sobie edycję z 2023 roku (przesuniętą na styczeń 2024 ze względów pogodowych), kiedy to gospodarz, Wybrzeże Kości Słoniowej, triumfował po zmianie trenera w trakcie turnieju, będąc o krok od odpadnięcia już w fazie grupowej. Tegoroczna edycja może być równie ekscytująca, a Maroko ma wszelkie atuty, by powtórzyć sukces Słoni i wygrać na własnym terenie.
Oczywiście, gdy turniej ruszy w niedzielę, większość oczu będzie zwrócona na Mohameda Salaha. Egipski gwiazdor po głośnej sprzeczce z menedżerem Liverpoolu Arne Slotem pragnie w końcu zdobyć trofeum, po tym jak dwukrotnie kończył turniej jako wicemistrz (2017 i 2021). Jednak Victor Osimhen z Nigerii również nigdy nie wygrał AFCON i można być pewnym, że on i jego koledzy z drużyny są zdeterminowani, by zrekompensować kibicom szokującą porażkę w eliminacjach do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Ameryce Północnej.
Konkurencja będzie jednak brutalna. Kilka reprezentacji ma realne szanse na sięgnięcie po puchar, jak przedstawia serwis GOAL przed niedzielnym meczem otwarcia między Marokiem a Komorami w Rabacie.
Outsiderzy i ciemne konie turnieju
Sam awans do Maroka to monumentalne osiągnięcie dla Botswany, która zajmuje 138. miejsce w rankingu FIFA i wcześniej wystąpiła w turnieju tylko raz, w 2012 roku. Komory również przygotowują się do zaledwie drugiego w historii AFCON, ale po zaskakującym wyprzedzeniu Tunezji w grupie eliminacyjnej z pewnością wierzą, że mają szansę na jedno z miejsc w 1/8 finału dla czterech najlepszych drużyn z trzecich miejsc.
Trudno być optymistą co do perspektyw Tanzanii. Awansowali do finałów pokonując Gwineę w meczu, który był faktycznie play-offem o drugie miejsce w grupie H, ale eliminacje do Mistrzostw Świata poszły im fatalnie (zaledwie trzy zwycięstwa z ośmiu meczów), a do tego trafili do trudnej grupy z Nigerią, Tunezją i Ugandą. Losowanie nie było łaskawe również dla Mozambiku (Wybrzeże Kości Słoniowej, Kamerun i Gabon), choć warto zauważyć, że w eliminacjach zremisowali na wyjeździe z Mali, więc potrafią sprawić problemy silniejszym rywalom.
Zimbabwe zakwalifikowało się dość komfortowo, ale ich forma dramatycznie spadła od tamtego czasu. Wojownicy nie wygrali żadnego meczu w eliminacjach mundialowych, a ich sytuację pogorszyły ciągłe problemy pozasportowe związane z krajowym związkiem piłkarskim.
Niestety, sytuacja w Sudanie jest znacznie, znacznie gorsza. Sokoły Jediane wyprzedziły Niger na drugim miejscu w grupie dzięki remisowi 0:0 z już zakwalifikowaną Angolą w ostatnim meczu, ale trudno przewidzieć, czego można oczekiwać od grupy zawodników głęboko dotkniętych brutalną wojną domową wciąż toczącą się w ich ojczyźnie.
Gwinea Równikowa może i wystąpiła tylko w czterech poprzednich edycjach AFCON, ale to już ich trzeci występ z rzędu. Mimo to wydaje się mało prawdopodobne, by powtórzyli szokujące czwarte miejsce z 2015 roku, gdyż ich wyniki w eliminacjach do Mistrzostw Świata były dość słabe (piąte miejsce w grupie H CAF). To samo dotyczy Zambii, choć Miedziane Kule nie będą lekceważone w Maroku, biorąc pod uwagę, że pokonały Wybrzeże Kości Słoniowej w drodze po pierwsze miejsce w grupie eliminacyjnej AFCON.
Benin również może namieszać. Gepardom może brakować gwiazd, ale o włos nie awansowali do drugiej rundy eliminacji CAF do Mistrzostw Świata 2026, przegrywając z Nigerią dopiero w ostatnim meczu grupowym w Uyo.
Angola to kolejna drużyna warta obserwacji. Wywalczyli miejsce w Maroku kończąc na pierwszym miejscu w grupie z Sudanem, Nigrem i Ghaną bez jednej porażki.
