Novak Djoković, który przygotowuje się do startu w US Open, nie gryzł się w język, komentując kierunek, w jakim zmierza tenis. Serb, współzałożyciel Professional Tennis Players Association, uważa, że zawodnicy częściowo sami odpowiadają za wydłużenie turniejów Masters 1000 do blisko dwóch tygodni.

Dlaczego Djoković odpuścił Kanadę i Cincinnati?
38-latek przyznał, że pominął ostatnie turnieje Masters w Kanadzie i Cincinnati właśnie z powodu ich formatu.
– Wspieram zawodników. Ale koniec końców, kiedy trzeba było być aktywnym, wziąć udział w negocjacjach i decyzjach, wielu z nich się nie zaangażowało – powiedział Djokovic. – Wiele razy sam uczestniczyłem w takich spotkaniach. To trudne i męczące, ale konieczne, bo chodzi nie tylko o siebie, lecz także o przyszłe pokolenia.
Zdaniem Serba, jeśli najlepsi gracze nie będą wkładać wysiłku w walkę o swoje interesy, zmiany – jak choćby wydłużone Masters – będą narzucane bez realnego sprzeciwu.
Priorytety się zmieniły
Djoković podkreślił, że nie interesują go już rankingi czy obrona punktów. Całą uwagę skupia na wielkoszlemowych startach, które wciąż motywują go najbardziej.
– Nie gonię za rankingiem ani punktami. Chodzi o to, gdzie znajduję radość i inspirację do gry. A to zawsze cztery turnieje Wielkiego Szlema – wyjaśnił.
Dodał, że coraz ważniejsze w jego życiu są inne priorytety, przede wszystkim rodzina. Przyznał nawet, że może przegapić urodziny swojej córki 2 września, jeśli będzie nadal rywalizował w Nowym Jorku.
Sinner i Alcaraz dominują, Djoković czeka na „trzeciego”
Od dwóch lat Serb nie zdobył żadnego wielkoszlemowego tytułu, a młodzi liderzy – Jannik Sinner i Carlos Alcaraz – wygrali ostatnie siedem wielkich turniejów. Djokovicćprzyznał, że imponuje mu ich rywalizacja, ale chciałby, by do walki o trofea włączył się ktoś trzeci.
– Ich rywalizacja jest niesamowita. Ale chciałbym, żeby pojawił się jeszcze ktoś, kto dołączy do tego wyścigu. Sam kiedyś byłem „tym trzecim” obok Federera i Nadala, więc się z tym utożsamiam – powiedział.


