Istnieją już jedynie marginalne szanse, by Djibril Lamego miał zimą dołączyć do Rakowa Częstochowa. Aktualny pracodawca zawodnika nie spieszy się z jego sprzedażą, jednak nie można wykluczyć, iż temat transferu powróci w letnim oknie transferowym.

Belgowie grają na czas. Raków odpuszcza?
W Częstochowie słychać wyraźnie: temat przejścia Lamego do Rakowa jest obecnie wygaszany. Choć z Jasnej Góry płynęły konkretne sygnały, obecny pracodawca zawodnika, RAAL La Louviere, postawił twarde warunki. W Belgii nikt nie zamierza się spieszyć. Tamtejsi działacze wyszli z założenia, że pozbycie się Francuza w zimowym oknie byłoby błędem – zarówno pod kątem czysto sportowym, jak i finansowym.
Klub z Jupiler Pro League otrzymał zimą kilka zapytań o defensora, ale każde z nich kończyło się podobną konkluzją: potencjał sprzedażowy Lamego jest według nich znacznie wyższy niż obecne oferty.
Belgowie liczą, że przetrzymanie zawodnika do lata pozwoli im wynegocjować lepszą stawkę, zwłaszcza że spodziewają się wtedy znacznie większej konkurencji na rynku. Dla Rakowa oznacza to jedno – aby wyciągnąć go teraz, trzeba „rzucić” na stół lukratywną ofertę i sporą pensję, na co się nie zanosi.
Lamego ma umowę ważną do 30 czerwca 2027 roku, więc Belgowie nie czują żadnej presji, by sprzedawać go właśnie teraz. Statystyki z tego sezonu potwierdzają, że 22-latek jest obecnego klubu kluczowym elementem układanki, a jednocześnie nic nie wskazuje na to, by miał obniżyć loty, a tym samym – wartości rynkowej.
Francuz, sprowadzony w lipcu 2024 roku za darmo z US Chantilly, w obecnym sezonie ligowym nie opuścił niemal ani minuty. Na 23 możliwe mecze w Jupiler Pro League wystąpił we wszystkich, gromadząc 2070 minut na boisku. Dołożył do tego 255 minut w pucharze.
Aktualna wycena zawodnika to 1,20 mln euro.

