Marek Papszun stanie przed najtrudniejszym zadaniem swojej trenerskiej kariery – uratowaniem Legii Warszawa przed spadkiem. Nowy szkoleniowiec rozgląda się za wzmocnieniami defensywy i jeden zawodnik szczególnie mu się spodobał. Zoran Arsenić, kapitan Rakowa Częstochowa, ma dołączyć do zespołu ze stolicy. Problem w tym, że 31-letni Chorwat, który wspólnie z Papszunem świętował największe sukcesy częstochowskiego klubu, dopiero co przeszedł poważną operację.

W skrócie:
- Arsenić był kluczowym zawodnikiem Papszuna w sukcesach Rakowa, ale obecnie leczy kontuzję po operacji złamanej kości strzałkowej
- Legia po raz drugi próbuje pozyskać Chorwata – pierwsza próba w 2019 roku zakończyła się niepowodzeniem
- Warszawski klub zajmuje 17. miejsce w tabeli i przeżywa najgorszy kryzys od 1973 roku
Déjà vu po sześciu latach – Legia znów stara się o Arsenicia
Dla Zorana Arsenicia to może być wyjątkowa ironia losu. W styczniu 2019 roku, gdy 24-letni wówczas obrońca rozwiązywał kontrakt z Wisłą Kraków z powodu zaległości płatniczych, jego nazwisko błyskawicznie pojawiło się na liście zainteresowań Legii. Warszawski klub prowadził rozmowy, ale jak sam Chorwat później wspominał w rozmowie z mediami, „Jagiellonia była konkretniejsza”. To właśnie żółto-czerwoni zaoferowali mu 3,5-letni kontrakt i stabilizację, podczas gdy stolica prezentowała jedynie wstępne propozycje.
Sześć lat później historia zatoczyła koło. Arsenić to dziś kapitan Rakowa, dwukrotny zdobywca Pucharu Polski, dwukrotny triumfator Superpucharu oraz mistrz kraju z 2023 roku. Wszystko pod wodzą Marka Papszuna, który 19 grudnia 2025 roku został oficjalnie zaprezentowany jako nowy trener Legii Warszawa. I właśnie nowy szkoleniowiec stołecznego klubu chce ponownie sprowadzić chorwackiego obrońcę na Łazienkowską, choć tym razem wyzwaniem jest nie tylko negocjacyjna skuteczność, ale przede wszystkim zdrowie zawodnika.
Arsenić wraca na przygotowania, ale kiedy zagra?
Według najnowszych informacji przekazanych przez Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki, Papszun widzi w Arsenicu idealnego kandydata do wzmocnienia legijnej defensywy. Problem tkwi w aktualnym stanie zdrowia 31-latka. 24 września 2025 roku, podczas meczu Raków – Lech Poznań, kapitan częstochowian padł ofiarą brutalnego wejścia Luisa Palmy. Honduranin został za to ukarany czerwoną kartką, a następnie dwumeczową suspensją, publicznie przepraszając Chorwata w mediach społecznościowych. „Szczerze życzę mu szybkiego i całkowitego powrotu do zdrowia” – napisał Palma, ale szkoda już była wyrządzona.
Początkowo przerwa miała potrwać od 6 do 8 tygodni, ale szczegółowe badania wykazały konieczność operacji złamanej kości strzałkowej. Zabieg odbył się w październiku, a oficjalny komunikat Rakowa Częstochowa z 3 października 2025 roku mówił jasno: „przerwa wydłuży się do około 16 tygodni”. To oznacza powrót do treningów dopiero pod koniec stycznia lub na początku lutego 2026 roku – w czasie, gdy Legia rozpocznie rundę wiosenną pod wodzą Papszuna. Włodarczyk ostrzega: „Wróci na przygotowania, ale nie na ich początek. Jego przydatność stoi pod znakiem zapytania”.
To nie pierwsza poważna kontuzja w karierze Arsenicia. Już w październiku 2023 roku, podczas meczu Ligi Europy ze Sportingiem Lizbona, Chorwat doznał urazu stawu skokowego po faulu Viktora Gyökeresa. W czerwcu 2024 przeszedł planowany zabieg artroskopii tego samego stawu, co wykluczyło go z gry na kolejne 12 tygodni. W sezonie 2023/2024 stracił łącznie 21 meczów z powodu różnych urazów. Pytanie, czy 31-letni obrońca jest w stanie wrócić do pełnej sprawności i czy Legia, walcząca o utrzymanie, może sobie pozwolić na czekanie na kontuzjowanego zawodnika.
Legia w najgorszym kryzysie od pół wieku – Papszun dostał zatruty kielich
Sytuacja Legii Warszawa jest dramatyczna. Po 17 rozegranych meczach zespół ze stolicy zgromadził zaledwie 20 punktów i zajmuje 17. miejsce w tabeli – przedostatnie, w strefie spadkowej. To najgorsza seria warszawskiego klubu od 1973 roku: osiem kolejnych spotkań bez zwycięstwa. Ostatnie ligowe zwycięstwo „Wojskowi” odnieśli 28 września 2025 roku. Od tamtej pory Legia odpadła z Pucharu Polski, niemal na pewno pożegnała się z Ligą Konferencji (dwa zwycięstwa i cztery porażki w fazie ligowej) i znajduje się w realnym zagrożeniu historycznym spadkiem do pierwszej ligi.
W październiku zwolniono Edwarda Iordanescu, niedawnego selekcjonera reprezentacji Rumunii, a jego miejsce zajął tymczasowo asystent Inaki Astiz. Hiszpan jednak nie potrafił odwrócić losów drużyny – wręcz przeciwnie, Legia przegrywała nawet z ostatnią w tabeli Termaliką Bruk-Bet Nieciecza 1:2 na własnym stadionie. Kibice gwizdali, a prezes Dariusz Mioduski znalazł się pod ostrzałem krytyki ze strony ekspertów, w tym Cezarego Kucharskiego, który wprost wskazał właściciela jako głównego winowajcę chaosu.
