Choć pierwszy turniej finałowy PZU Amp Futbol Ekstraklasy w Bydgoszczy dostarczył ogromnych emocji, to losy medali wciąż pozostają nierozstrzygnięte. O tym, kto zostanie mistrzem Polski, dowiemy się podczas finałowych zawodów w Bielsku-Białej, a kluczowe może okazać się już pierwsze spotkanie. Wisła Kraków jest o krok od obrony tytułu, ale w klubie panuje pełna koncentracja, co najlepiej oddają słowa trenera Tomasza Góralika.

Remis, który wstrzymał fetę
Przed turniejem w Bydgoszczy sytuacja była jasna: Wisła Kraków miała sześć punktów przewagi nad Śląskiem Wrocław i potrzebowała zwycięstwa w bezpośrednim starciu, aby zapewnić sobie mistrzostwo Polski już teraz. Mecz lidera z wiceliderem był niezwykle zacięty. Jako pierwsza na prowadzenie wyszła „Biała Gwiazda” po pięknym trafieniu Krystiana Kapłona. Wiślacy mogli nawet podwyższyć wynik, ale gol Kamila Grygiela został anulowany po wideoweryfikacji – system VAR po raz pierwszy w historii był używany podczas wszystkich spotkań turnieju. Ostatecznie Śląsk zdołał wyrównać za sprawą Mohcine Chrharha, a remis 1:1 oznaczał, że walka o złoto przenosi się do Bielska-Białej.
Mimo że Wisła utrzymała komfortową przewagę, w obozie Śląska Wrocław panuje bojowy nastrój. Bramkarz drużyny, Andrzej Olewicz, nie ukrywa, że jego zespół czuje, iż jest w stanie pokonać lidera.
„Jest w nas spory niedosyt, bo cały czas niewiele nam brakuje, by pokonać Wisłę Kraków” – przyznaje Olewicz. „W sezonie 2024 zdobyliśmy brązowe medale, więc teraz wicemistrzostwo Polski też byłoby postępem, ale celujemy w złote medale. Cały czas są emocje i mamy nadzieję, że w Bielsku-Białej wydarzy się dla nas coś dobrego”.
„Nie czujemy się złotymi medalistami”
Losy mistrzostwa mogą rozstrzygnąć się już w pierwszym meczu finałowego turnieju, w którym Wisła ponownie zmierzy się ze Śląskiem. Każdy wynik poza zwycięstwem wrocławian zapewni „Białej Gwieździe” obronę tytułu. Mimo tak korzystnej sytuacji, trener krakowian, Tomasz Góralik, tonuje nastroje.
„Co najmniej do tego meczu będziemy się wstrzymywali z radością. Mistrzostwo jest wtedy, gdy zagwarantuje nam to tabela, na razie nie czujemy się złotymi medalistami sezonu 2025” – zapewnia szkoleniowiec.
Siłą Wisły w Bydgoszczy była nie tylko gra zespołowa, ale i znakomita forma Kamila Grygiela, który po sukcesach z reprezentacją Polski błyszczał również w lidze, zdobywając aż cztery bramki w wygranym 7:0 meczu z Legią Warszawa. Trener Góralik pochwalił także młodego Olafa Tokarskiego, nazywając go „przyszłością Wisły”.
Finałowy turniej sezonu, który zadecyduje o ostatecznym układzie tabeli, odbędzie się w dniach 4-5 października w Bielsku-Białej.

