W Barcelonie wrze. Klub pilnie poszukuje wzmocnień w ataku, a na celowniku znalazł się Marcus Rashford. Jednak potencjalny transfer gwiazdy Manchesteru United napotyka na potężną przeszkodę wewnątrz samego klubu. Kluczowa postać w dyrekcji sportowej, Deco, stawia twarde weto, co prowadzi do poważnych tarć w gabinetach na Camp Nou.

W skrócie:
- Deco, kluczowa postać w komitecie sportowym Barcelony, sprzeciwia się podpisaniu kontraktu z Marcusem Rashfordem.
- Były portugalski pomocnik faworyzuje inne cele transferowe, w tym napastnika Liverpoolu, Luisa Díaza.
- Sprzeczne wizje co do wzmocnienia ataku powodują podziały wewnątrz komitetu i komplikują plany transferowe klubu.
Deco mówi „NIE”! Wojna w gabinetach Barcelony o Rashforda
Wydawało się, że Marcus Rashford może być odpowiedzią na ofensywne bolączki Barcelony, ale nic z tego. Jak donosi dziennikarz Javi Miguel, na drodze do tego głośnego transferu stanął nie kto inny jak Deco. Dyrektor sportowy „Dumy Katalonii” ma zupełnie inną wizję budowy ataku i bez ogródek sprzeciwia się sprowadzeniu Anglika. To nie jest zwykła różnica zdań – to sygnał, że w klubowych biurach trwa prawdziwa bitwa o kierunek, w którym ma podążać drużyna.
Deco nie tylko blokuje ruch, ale ma już na oku swojego faworyta. Mowa o Luisie Díazie, kolumbijskiej gwieździe Liverpoolu. To właśnie on, a nie Rashford, jest według Portugalczyka zawodnikiem, który idealnie pasowałby do układanki trenera. Taka postawa tworzy oczywisty konflikt interesów w komitecie sportowym, gdzie nie wszyscy podzielają tę opinię. Walka o to, czyj pomysł na wzmocnienie ofensywy zwycięży, właśnie się rozpoczęła.
Kto tu rządzi? Rozłam w Dumie Katalonii
Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że Barcelona nie może sobie pozwolić na swobodne zakupy. Klub w pierwszej kolejności musi skupić się na sprzedaży zawodników, aby zrobić miejsce w budżecie płacowym i spełnić wymogi finansowego fair play. Każdy transfer musi być przemyślany podwójnie, a decyzje muszą być jednomyślne. Tymczasem weto Deco w sprawie Rashforda pokazuje, że o jednomyślność niezwykle trudno.
Ten wewnętrzny spór to coś więcej niż tylko wybór między dwoma świetnymi piłkarzami. To starcie dwóch odmiennych filozofii i walka o wpływy w jednym z największych klubów świata. Podczas gdy część zarządu widzi w Rashfordzie marketingowy i sportowy strzał w dziesiątkę, Deco patrzy w inną stronę, być może szukając gracza o innym profilu lub po prostu bardziej dostępnego finansowo. Niezależnie od motywacji, jedno jest pewne: zanim Barcelona kupi nowego napastnika, musi najpierw posprzątać we własnym domu.

