Frenkie de Jong otwarcie mówi o statusie Premier League i wyjaśnia, dlaczego nie marzy o przenosinach do Anglii. Pomocnik Barcelony porównał najlepsze europejskie ligi i wskazał, że choć angielska ekstraklasa jest obecnie najlepsza, wcale nie trzeba tam grać, by być uznanym za wybitnego piłkarza. Jego słowa rzucają nowe światło na debatę o hierarchii europejskich rozgrywek.

W skrócie:
- Premier League jest obecnie najlepszą ligą świata, podobnie jak La Liga dziesięć lat temu
- Nie trzeba grać w Anglii, aby udowodnić, że jest się świetnym piłkarzem
- De Jong spełnił swoje dziecięce marzenie o grze w Barcelonie i nie zamierza z tego rezygnować
Premier League na szczycie, ale La Liga miała swoją erę dominacji
Frenkie de Jong nie pozostawia wątpliwości co do aktualnej hierarchii europejskich lig. W rozmowie z Voetbal International holenderski pomocnik stwierdził wprost:
„Premier League jest teraz, bez wątpienia, najlepszą ligą na świecie — tak jak La Liga była około dziesięć lat temu. Ale to nie oznacza, że musisz tam grać, aby udowodnić, że jesteś świetnym zawodnikiem.”
To stwierdzenie jest szczególnie interesujące w kontekście ostatniej dekady. Dziesięć lat temu La Liga rzeczywiście dominowała europejski futbol — Real Madryt i Barcelona regularnie zwyciężały w Lidze Mistrzów, a hiszpańskie kluby systematycznie triumfowały również w Lidze Europy. Teraz rolę hegemona przejęła Premier League, co potwierdza zarówno wynikami sportowymi, jak i potęgą finansową angielskich klubów.
Barcelona to spełnienie marzeń, nie przystanek w karierze
De Jong podkreślił, że perspektywa gry w Premier League nigdy nie była dla niego priorytetem. Holender przypomniał historię swojego byłego kolegi z zespołu, Marca Cucurelli:
„Kiedy grał dla Brighton, powiedział mi, że wielu angielskich piłkarzy marzy o dołączeniu któregoś dnia do Barcelony lub Realu Madryt. Dla mnie to marzenie się spełniło — od dzieciństwa chciałem grać dla Barçy.”
To wyznanie pokazuje, że dla wielu piłkarzy Barcelona i Real Madryt wciąż pozostają absolutnym szczytem kariery, niezależnie od tego, jak silna finansowo i sportowo jest Premier League. Kulturowe i historyczne znaczenie tych klubów przewyższa czysto ekonomiczne aspekty współczesnego futbolu.
Ciekawe jest również, że Cucurella — który ostatecznie trafił do Chelsea za 65 milionów euro — sam marzył o grze w hiszpańskich gigantach. To potwierdza tezę de Jonga, że prestiż klubów z La Liga wcale nie zmalał, mimo przesunięcia się centrum piłkarskiej grawitacji w stronę Anglii.
Forma i statystyki Holendra w tym sezonie
W bieżącym sezonie 27-letni pomocnik rozegrał czternaście spotkań dla katalońskiego klubu, notując dwie asysty. Choć liczby nie robią oszałamiającego wrażenia, de Jong pozostaje kluczowym ogniwem konstrukcyjnym drużyny prowadzonej przez Hansiego Flicka. Jego rola w budowaniu akcji i kontrolowaniu tempa gry często pozostaje niedoceniana przez surowe statystyki.
Warto również zauważyć, że Barcelona pod wodzą niemieckiego szkoleniowca prezentuje się znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie, a de Jong jest jednym z filarów tego odbudowanego zespołu. Jego wypowiedzi o braku chęci opuszczenia klubu są więc nie tylko sentymentalnym wyznaniem, ale również świadectwem przekonania o projekcie sportowym katalońskiej drużyny.
Stanowisko de Jonga może budzić kontrowersje w środowisku piłkarskim, gdzie od lat trwa debata o tym, która liga jest najlepsza. Jednak jego argumentacja pokazuje, że prestiż i historia klubu wciąż mają ogromne znaczenie dla zawodników, a sukces w futbolu nie musi być mierzony wyłącznie przez pryzmat gry w Premier League.

